WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

niedziela, 31 października 2010

W cieniu milczącej puszczy

W cieniu milczącej puszczy



Odcinek 2- Gobliński tabor, Żelazny Wilk
 
Postacie:
1)Greyu: Edward Piastun- Człowiek,Śledczy,Technomag, Slavijczyk (Polak)- pracownik RTKA pod przykrywką zwyczajnego, kulejącego i bardzo bystrego detektywa, oraz książe Slavii.
2)Bartek: Bartłomiej Radziłłow- Człowiek, Ryzykant, Spirytysta, Slavijczyk- odważny "poskramiacz" demonów i upiorów który potrafi zmusić je do posłuszeństwa.
3)Woju "Michał": Nikodem Dyzma- Człowiek, Ryzykant, Technomag, Slavijczyk- prawdziwy Jedi! Biega ze swoimi mieczami maniczno-magnetyczno-świetlnymi i dzięki specjalnej rękawicy potrafi wykorzystywać telekinezę.
4)Maja: Victoria Grey- Człowiek, Salonowiec, Artysta, Alfheimka (Brytyjka)- wspaniała skrzypka i uwodzicielka.


Opis:
Edward i Bartłomiej przebywają w Uttenhoff już od kilku dni. Teraz przybyło do nich dwóch pozostałych spadkobierców majątku Ziemowita Piastuna. Do domu przybył tym razem jego przyjaciel i była... kochanka, dziewczyna, towarzyszka? Jak zwał tak zwał :P Swoją drogą: tak! Ziemowit zmarł ze starości, a Victoria ma trochę ponad dwadzieścia lat...
Oczywiście chwilę po ich przyjeździe do posiadłości zawitali Burmistrz, Policmajster i Bruno Holtzberg by przywitać nowych gości. Bruno, będący nauczycielem muzyki w miejscowej szkole, natychmiast zachwycił się tym, że zjawiła się tutaj Victoria będąca jego idolką i muzą. Wieczorem urządził kolejne przyjęcie powitalne. Tym razem obyło się bez skandali, lecz Edward i Nikodem nie zjawili się, gdyż zaniemogli... upojeni kilkoma flaszkami dobrego samogonu.
Przez kolejne kilka dni żyli sobie wspólnie w tym jednym dużym domu. Pewnego ranka obudził ich hałas dochodzący z podwórka przed ich rezydencją. Jak się okazało na ich podwórku rozbił się tabor goblinów (coś jak tabor cyganów :P) którzy teraz tańcowali, śpiewali i ogólnie bawili się w najlepsze, a z nimi młodzież z Uttenhoff. Edward zirytowany tym ich wtargnięciem na teren ich posesji otworzył bramę i swoją technomagią uruchomił silnik ogromnego powozu którym gobliny przyjechały i wyprowadził go poza murek domu. Z powozu wyszła przywódczyni goblinów- podstarzała goblińska wiedźma. Zażądała wyjaśnień ich bezpodstawnego wyrzucenia z posesji świętej pamięci Ziemowita Piastuna. Doszło do konfrontacji którą gracze szybo poddali (Greyu miał przy pierwszym rzucie na wszystkich trzech kościach same jedynki...). Okazało się iż Oma Vogel- bo tak się nazywała goblińska wiedźma, uratowała niegdyś z tarapatów Ziemowita i nadał on jej prawo urządzania na swoim podwórku festynów. Groziła im też klątwą jeżeli mimo to ich wyrzucą. Edward pozwolił goblinom na 3 dni przebywania na terenie ich posesji.
Pogoda w tych dniach była straszna i z każdym dniem się pogarszała, zbliżała się chyba najgorsza ulewa tego stulecia. Dwa dni po przybyciu taboru deszcz spadał hektolitrami, zalewając ulice i nie pozwalając nikomu opuścić mieszkań, a chmury tak mocno zasłoniły niebo, że nawet w środku dnia było ciemno jak w najgorszą noc i jedynym oświetleniem były latarnie maniczne. Jednak gobliny rozłożyły na podwórzu dużą scenę i płachtę nad nią, dzięki czemu nie musiały przerywać zabawy.
Tego pochmurnego dnia miasteczko, a dokładnie naszych bohaterów "odwiedziło" coś niemiłego- wielki golemiczny wilk z żelaza zbliżył się do ich posesji odstraszając wszystkie gobliny i gości. Na "placu boju" zostali tylko Edward, Bartłomiej, Victoria i Nikodem, oraz przyglądająca się z ubocza Oma Vogel. Zaczęła się dość ciężka walka, podczas której Bartłomiej i Nikodem zostali mocno poturbowani i niemal wyłączeni z walki. Bitwę jednak zwyciężyli!
Edward po tej walce zabrał części golema do piwnicy, gdzie znalazł duży warsztat. Zbadał też części i shem (taka tabliczka z wyrytymi technomagicznymi runami, będąca tak jakby chipem (?) dla golema) starając się znaleźć ślady prowadzące do twórcy Żelaznego Wilka, jednak nic nie odkrył.
Następnego dnia tabor goblinów opuścił ich posesję, wcześniej uprzątając miejsce zorganizowanego przez nich festynu, a w miejscowej gazecie ponownie na pierwszych stronach zawitali nasi śmiałkowie!

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz