WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

sobota, 9 października 2010

Wolsung- Lemuria, Sesja II

Wolsung- Lemuria, Sesja II
Ponownie to co udało mi się zapamiętać (mam naprawdę słabą pamięć, skoro zapominam fragmentów sesji która zakończyła się godzinę temu XD) :
Postacie:
a)Nicramus- MG
b)Greyu- Edward Piastun, Slavia, Technomag, Śledczy- członek RTKA.
c)Lasard- Kola „Krejwen” Fiodorow, Morgowia, Naukowiec, Eksplorator- chemik i biolog który wraz z żoną Emmą pomaga plemionom Lemurii.
Drejfusa z nami dziś (a właściwie wczoraj) nie było.

Opis:
Statek powoli cumował już do brzegu, a Kola i Edward rozmawiali z kapitanem Tytanii o jakichś tam duperelach. Od jakiegoś czasu nie widzieli Dżonsa i nie wiedzieli za bardzo co się z nim dzieje. Gdy okręt zacumował w porcie Khemre nasi dwaj Dżentelmeni udali się na brzeg i wynajęli powóz zaprzężony w wielbłądy by podwiózł ich do hotelu Pharaon w którym miała czekać na Krejwena jego żona. Zanim wyruszyli do pojazdu podbiegł mały chłopiec z listem od Indiany w którym ich kolega pisał, że będąc zauroczonym dziennikarką z którą rozmawiali na statku postanowił bliżej ją spotkać i nie może na razie wyruszyć w podróż ze swoimi przyjaciółmi. W drodze do hotelu Edward zatykał nos chusteczką, gdyż nie podobały mu się tutejsze zapachy. Natomiast Kola po drodze zakupił dla siebie ogromną strzelbę myśliwską której cenę udało mu się obniżyć dzięki telekinetycznym zdolnościom Edwarda który sprawił, że owa broń się zacięła gdy sprzedawca ją prezentował.
W hotelu nie zastali niestety małżonki Fiodorowa, jednak otrzymali kolejny list w którym Emma informowała o tym, że spotka się z mężem w małej osadzie Al Karak leżącej gdzieś u brzegów Tajgety. Było tam tez o tym tajemniczym odkryciu- jedyna stojąca piramida (w tej grze piramidy są odwrócone do góry nogami- stoją na czubkach, i większośc się już przewróciła na bok) Kola zmęczony podróżą udał się natychmiast spać, a Edward trochę pomyszkował i popytał recepcjonistę o profesora Helmutha Riersoona. Nie dowiadując się wiele wrócił udał się do swojego pokoju. W nocy Kole czekało niemiłe przebudzenie- po podłodze pełzała mu czarna mamba- najjadowitszy wąż w Lemurii. Mężczyzna szybkim skokiem znalazł się tuż przy niej i złapał ją za pysk by nie mogła się ruszyć, apotem wyrzucił przez otwarte okno. Później poszedł poskarżyć się w recepcji, gdzie zastał pijaną recepcjonistkę. Troch oburzony wrócił do pokoju i ponownie poszedł spać.
Rano podarowano im śniadanie, a Kola opowiedział koledze co mu się w nocy przydarzyło. Ten po chwili znalazł za szafą ukryty kosz w której znajdowała się zrzucona wężowa skóra- Krejwen rozpoznał w niej skórę czarnej mamby. Chciał zgłosić to w recepcji jednak Edward namówił go by na razie z tym poczekał, a sam udał się wpierw do recepcji gdzie uzyskał informację o tym gdzie sprzedają takie węże, a potem udał się do owego sklepu. Sprzedawca opowiedział mu jak „podarował” wczorajszego dnia jedną czarną mambę jakiemuś czarnemu ogrowi. Dowiedział się też, że miał on na ramieniu tatuaż czaszki ze swastyką w tle (symbol Venrierowców- Wolsungowych nazistów). W tym samym momencie Kola zdążył już poskarżyć się w recepcji, a do pokoju przyniesiono mu obiad (minęło już południe). Do pokoju wszedł wysoki czarny ogr z tacą z jedzeniem, a gdy je położył jakoś nie kwapił się by opuścić pomieszczenie, a po chwili wyciągnął z kieszeni pistolet. Kola przeczuwając, że coś nie gra, sam natychmiast sięgnął po swoją ogromną giwerę (jakby co, to tak ona wygląda: http://fc02.deviantart.net/fs71/f/2010/006/4/a/4a5f3a9236c25bf92ac4158fb096ba04.jpg ), mając nadzieję, że wystraszy ona napastnika, jednak nic to nie dało. Mężczyzna odrzucił więc swą broń i rzucił się na zamachowca z pięściami (a jak już dobrze wiemy, nasz bohater ma naprawdę ciężką rękę), po krótkiej wymianie ciosów i dwóch wystrzałach które ledwie drasnęły Krejwena, bandzior padł na ziemię. Mężczyzna zataszczył go do recepcji by „znowu złożyć zażalenia odnośnie obsługi”. Na dole spotkał się z Edwardem, który nie zdołał go powstrzymać przed „pochwaleniem się” pokonanym przestępcą. Recepcjonista nie był zachwycony tym co zobaczył i przestraszył się gdy usłyszał, że Kola ma zamiar obsmarować kiedyś hotel w jakiejś gazecie. Przestępce związano i wrzucono na wóz którym obaj bohaterowie wczorajszego dnia przybyli do hotelu. Wyruszyli oni w stronę komisariatu, lecz w drodze zatrzymali się w jakimś zaułku i przesłuchali jegomościa. Upewnili się wtedy, że jest to Venrierowiec, a Kola dodatkowo, że jego żona może być w poważnych opałach. Ponownie wyruszyli do komisariatu policji, gdzie złożyli krótkie zeznania (informując tylko o tym co zaszło w hotelu) a potem udali się na poszukiwania jakiejś łodzi którą mogliby dopłynąć do Al Katar. Szybko znaleźli jakąś należącą do rybaka, który zdecydował się ich podwieźć.
Podróż nie była przyjemna, gdyż zaatakowały ich trzy ogromne krokodyle. Pierwszego powalił Edward rzucając w niego ciężką skrzynią, drugiego ustrzelił Kola ze swojej Strzelby, a trzeci czmychnął. Po jakimś czasie dopłynęli do Al Katar, gdzie w pobliżu brzegu wisiał powieszony za nogi jakiś jegomość (najpewniej bandyta). Obaj wanadyjczycy udali się do pobliskiej karczmy, gdzie Kola chciał wypytać o małżonkę swoją. To zwróciło uwagę jakichś trzech typków, ubranych jak myśliwych którzy powiedzieli, że zaprowadzą go do jego Emmy. Mężczyzna wiedział, że coś oni knują, jednak poszedł za nimi. Edward trzymał się trochę z tyłu, starając się nie zwracac na siebie ich uwagi.
Mężczyźni zaprowadzili Fiodorowa w las, gdzie jak chemik się spodziewał rzucili się na niego próbując go obezwładnić. Ale nasz naukowiec nie dał się: pierwszy z napastników został pchnięty w drzewo, kolejny po tym jak trafił Kolę pałką przez łeb dostał z łokcia, a ostatni otrzymał kokosem w łeb od Edwarda.
Wszystkich mężczyzn przywiązali do drzewa, znaleźli u nich tatuaże Venrierowców, oraz jakąś mapę, a później wyciągnęli z nich jak najwięcej informacji- o tym, że by dostać się do piramidy trzeba przejść przez jakieś drzwi, których strzegą kolejni słudzy Ven Riera, oraz że współpracuje z nimi profesor Helmuth Riersoon. Gdy wyciągnęli od nich już wszystko (plus kawałek skóry z tatuażem- symbolem Venrierowców), wykonali na nich szybką egzekucję- nie można pozwolić by ci szaleńcy bezkarnie chadzali po świecie, ich zasady dżentelmeńskie nie dotyczą!
Co będzie dalej? Zobaczymy wkrótce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz