WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

piątek, 18 lutego 2011

Wolsung- Wiekowe Kłamstwo Sesja IV

Sesja IV- Święty Miecz!

Postacie:
1) Bartek- Baltazar Blake- Elf ze Slavii, Zabijaka, Ryzykant- bardzo szanowany nauczyciel tańca i muzyki. Stary znajomy Zawady.
2) Wiron- Lars Sorensen- Troll z Jotunheim, Przestępca, Ryzykant- włamywacz i pasjonat historii. Udało mu się włamać do pilnie strzeżonego muzeum Lyoneskiego.


Opis:
Lars i Baltazar mieli spotkać się z Hastridem, ale ten gdzieś zniknął i nie było z nim żadnego kontaktu. Musieli więc sami załatwić swoje sprawy i to jak najszybciej. Wpierw wymyślili fortel który pozwolił im się dostać na Terę- wyspę należącą do Zakonu Kawalerów Płonącego Miecza. Obaj przebrali się za "szejków arabskich", a Larsowi udało się załatwić słonia i statek. Gdy przybyli do portu przywitała ich trójka mnichów w czerwonych szatach. Mieli oni za zadanie poznać cel wizyty przybywających. Gdy Lars poinformował ich, że chce wspomóc zakon pokaźną sumą pieniędzy trójka mnichów zaniemówiła. Natychmiast zgodzili się ich oprowadzić po całym miasteczku zakonnym, odprowadzili też ich słonia do stodoły. Po jakimś czasie przedstawili im jednego ze swoich mistrzów- Orazio Daltona. On również rozweselił się na wieść o dotacji oraz zgodził się spytać najwyższego mistrza zakonu czy zgodzi się przyjąć gości na rozmowę. Udał się on do klasztoru (do którego goście nie mają wstępu bez zezwolenia) i po kwadransie wrócił by zabrać Larsa i Baltazara do mistrza całego zakonu- Linusa Torvaldsa (nie pytajcie :P).
Trafili do niewielkiego biura o czerwonych ścianach i pułkach zastawionych stertami książek. Za biurkiem siedział dobrze odziany troll, który wyglądał tak, jakby brakowało mu już tylko kilka szałów by się przemienił. Za naszymi bohaterami zatrzasnęły się drzwi a oni zrozumieli, że ich fortel legł w gruzach gdy mężczyzna zwrócił się do nich tymi słowami:
-Witam Was, panowie Sorensen i Blake.
Poznali ich! Ich przebieranka poszła na marne, musieli więc na szybko wymyślić coś nowego. Jak się okazało poza mistrzem zakonu było w pokoju tez 8 jego strażników. Wpierw postanowili załatwić sprawę pokojowo i spróbowali się po prostu dowiedzieć gdzie jest miecz świętego Justusa, choć Torvalds upierał się, że miecz dawno temu skradziono(konfrontacja: Dyskusja; stawka: BG- Linus ma się rozwścieczyć i ich zaatakować, Zakon- uwięzić BG w lochach)- w czasie rozmowy doszło do gróźb pod adresem obu stron czy wyliczania praw Zakonu i jego historii. W końcu po dość długiej rozmowie wygrał Baltazar ze swoim ostatnim znacznikiem i dwoma żetonami (Wiron i ja już ich nie mieliśmy, a została mi tylko jedna karta- blotka).
Linus rozwścieczył się i nakazał swoim ludziom pojmać siłą dwójkę natrętów (konfrontacja: walka; stawka: BG- otrzymac informacje o tym gdzie ukryto miecz, Zakon- uwięzić BG). Podczas walki Lars załatwił kilku strażników (reszta załatwiła się sama- miałem strasznie pechowe rzuty :/), a Torvaldsa załatwił Baltazar. Po potyczce i zagrożeniu Linusowi śmiercią (ciężko Bartkowi wychodzi odgrywanie dżentelmena :/) wyjawił im, że miecz ukryty jest w sekretnej komnacie do której przejście znajduje się na czwartym poziomie piwnic, w winnicy. Lars i Baltazar ubrali się w szaty mnichów i natychmiast pognali na dół.
Będąc w winnicy znaleźli przycisk między dwiema dużymi beczkami który otworzył im ukryty korytarz prowadzący jeszcze głębiej pod ziemię. Tam znaleźli nieduże jezioro po środku którego w skałę wbity był płonący miecz- miecz samego Justusa Sprawiedliwego Króla. W pobliżu nie było łodzi, więc postanowili przepłynąć na środek jeziora; jednak gdy chcieli wejść do wody ich stopy zatrzymały się na tafli wody! Żaden z nich nie zanurzył się w wodzie, a zamiast tego chodzili po niej! Obaj zszokowani tym fenomenem podeszli do miecza. Miecz cały płonął, więc Baltazar nie miał go jak chwycić, na szczęście jednak Lars potrafił zignorować coś tak prozaicznego jak płomienie- bez problemu chwycił za rękojeść miecza. Wtedy to świat zniknął mu sprzed oczu i została tylko ciemność oraz jedna istota przypominająca elfa, która cała płonęła. Istota ta zwróciła się do Larsa pytając o to kim jest, co tu robi i dlaczego uważa, że jest godny by dzierżyć ten oręż. Gdy Lars odpowiedział jej ciemność i istota zniknęły mu z oczu, znowu widział jezioro i swojego towarzysza, oraz miecz... miecz który już nie płonął- odpowiedź Larsa usatysfakcjonowała ducha broni.
Teraz czas było uciekać z klasztoru! Wpierw jednak będąc pewnym tego, że znowu wrócą na górę piechotą wylądowali głęboko w wodzie, gdyż okazało się, że magia podtrzymująca taflę wody znikła. Musieli więc przepłynąć na drugi brzeg, a później poszło już bardzo łatwo- przemknęli się przez klasztor, dobiegli do swojej łodzi i uciekli z powrotem na Scyllę.
Teraz już trzeba było wybrać kolejny cel podróży- padło na Ostrię i Apokryf Ormicki w Valen!

A gdybyście widzieli te artykuły w gazetach! Pierwsze strony gazet zajęte były informacjami o włamaniu do klasztoru Zakonu, o tym, że potwierdzono istnienie Płonącego Miecza Justusa; pokazywano fotki mężczyzn którzy się z nim przechadzali, oraz opisano ich szybkie zniknięcie! Gdzie udały się te "złodziejaszki"? Tego nikt nie wie.

Wrażenia z sesji: było ciekawie, choć dyskusja trochę długo nam zajęła, po za tym jak zwykle gdy prowadzę przez skype'a mieliśmy problemy z połączeniem. Trochę dziwnie wyszła nam sostatnia scena z mieczem, bo była to po prostu zrzynka z popkultury: jezioro- Harry Potter, miecz w głazie- Król Artur, chodzenie po jeziorze- biblia, wizja po dotknięciu miecza- Bleach XD Ale było fajnie :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz