WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

środa, 2 marca 2011

InSpectres- Raport z sesji I i krótka recenzja

Pierwszego dnia marca zagrałem z kolegami w InSpectres. System bardzo przypadł mi do gustu- jest prosty i ma bardzo ciekawe rozwiązania (pokój zwierzeń wymiata!), więc z niecierpliwością oczekuję kolejnej sesji.

Uczestnicy:
a)Wiron - MG
b)Drejfus - Joe Monster - były dziennikarz z Nowo Jorskiego magazynu "Fuckt"
c)Lasard - Jack McCoin - informatyk i były recenzent gier z magazynu "PC Games", wielki fan serii Matrix (a jest chuderlawym rudzielcem z piegami na twarzy i okularami połówkami).



\\Mechanika tworzenia postaci jest bardzo przyjemna i szybka, co jest wielkim plusem, gdyż wykreowanie jednego BG zajmuje może kwadrans, a jego statystyki to tylko 4 cechy i jeden talent specjalny (plus najtrudniejsza sprawa w każdym systemie- imię naszego bohatera! :P).//

Firma:
Nasza firma jest ukryta pod przykrywką kafejki internetowej "Śmierdzące Tajemnice Internetu", leżącej w centrum Nowego Jorku. Kafejkę obsługuje nasza droga Rose Sexbomb (tak, tak ma właśnie na nazwisko :P)- seksowna blondynka, która przyciąga nam klientów jak magnes szpilki. Mamy świetne komputery i szybki internet, jednak marne biurka, które wkrótce mogą się rozlecieć, a pod jednym nawet mieszka sam Boogeyman- spoko koleś, można z nim się napić i pograć w planszówkę jakąś, czy na konsoli, ale niestety odstrasza klientów, więc zamykamy kafejkę gdy tylko się ściemni.
Za to w piwnicach mieści się nasz główny środek zarobku- nasza filia InSpectres. Nie czerpiemy prądu od miasta, tylko mamy dwóch Zombie którzy maszerują w nieskończoność za wielkim kawałkiem mięsa wiszącym przed dużym, stalowym kółkiem chomika w którym obaj zostali umieszczeni.
Za pojazd służy nam wielki jeep którego nazwaliśmy nerdowozem / nedromobilem. A z upiorami walczymi różnym nietypowym sprzętem, który trochę wiąże się z naszymi poprzednimi miejscami pracy- Joe ma długopis strzelający kwasem, a Jack stary pistolet z konsoli Commodore 64 do którego podłącza Pen-Drive'y i wsysa do nich duchy. A po za tym Joe ma Magnum .44 a Jack Desert Eagle'a :D
Firmę oczywiście trzeba reklamować, a tym zajmuje się właśnie Jack rozsyłając tony spamu do skrzynek odbiorczych wszystkich mieszkańców Nowego Jorku!
A jaką mamy największą konkurencję? Sporą bandę dresów z bejsbolami- "E, zjawa! Masz jakiś problem?!"

\\Zakładanie Firmy i pozyskiwanie sprzętu w InSpectres, było dla mnie świetną zabawą. Może to wynika z tego, jakie fajne pomyły mieliśmy, ale same zasady dotyczące tego, były również bardzo przyjemne i mocno wpierały zabawę. Wystarczy podać pomysł i rzucić kilkoma kostkami a już możesz mieć ciekawy sprzęt który zależnie od wyniku może działać tak jak chciałeś lub mieć kilka wad. Należy tutaj jednak uważać kto podaje pomysł, gdyż jeżeli ma on mało kostek danej cesze to można mieć lekkie problemy- lepiej poczekać, aż na pomysł wpadnie inny gracz którego postać ma więcej kostek ;)// 

Opis:
Siedzieli u siebie w piwnicy- Joe czytał gazetę a Jack napierdzielał w Dead Space'a 2 na konsoli. Zadzwonił do nas telefon, który odebrał Joe. Właściciel pewnej firmy poprosił ich o pomoc w jakiejś tajemniczej sprawie, o której nie chciał mówić przez telefon. Monster poinformował o tym McCoina i polecił mu się zbierać, ten jednak zaprotestował i kazał mu poczekać, gdyż musiał dojść do save'a! Gdy już go znalazł obaj poszli na górę poinformować Rose, ze muszą wyjść i by w razie czego zamknęła kafejkę gdy się ściemni. Ta jednak rozmawiała przez telefon ze swoim chłopakiem i nawet rozłączenie kabla nie przeszkodziło jej w dalszym trejkotaniu do słuchawki. Tutaj Joe pierwszy raz zajrzał do nas z Pokoju Zwierzeń- siedząc w swoim pokoju i czytając gazetę popatrzył na kamerę i stwierdził, jakie to dziwne było, gdy okazało się, że chłopak dziewczyny jest we wszystko zamieszany.

\\Mechanika Pokoju Zwierzeń bardzo przypadła mi do gustu, gdyż jej wykorzystywanie bardzo ubarwia grę. Można dzięki niej wprowadzić bardzo fajne motywy, które niejednokrotnie zaskakują pozostałych uczestników zabawy. Sprawia to jednak, że Mistrzowanie w tym systemie jest o wiele bardziej wymagające o innych znanych mi gier, choć z drugiej strony, gdy przyglądaliśmy się rozgrywce doszliśmy do wniosku, że lepiej się będzie grać bez mistrza gry- Wiron na tej sesji trochę mniej mógł zrobić, gdyż co jakiś czas to my dorzucaliśmy swoje motywy i przejmowaliśmy narrację.//


Joe i Jack wsiedli do swojego nerdowozu i ruszyli do zleceniodawcy, którego siedziba mieściła się w 70-cio piętrowym wieżowcu. Recepcjonistka miała drobne obiekcje co do naszej wizyty ale na szczęście Joe udało się ją zagadać i nawciskać kilka kitów by nas szybko wpuściła.

 \\Wtedy do gry wszedł pierwszy test- te zasady również są bardzo proste i przejrzyste, a nawet kiepski wynik może ucieszyć.//


Tak, teraz kobieta miała ich zaprowadzić do swojego szefa, jednak ja doszedłem do wniosku, że taka sytuacja aż prosi się o ten motyw, więc zadeklarowałem Pokój Zwierzeń! Wtedy to opisałem Jacka jak siedzi przed konsolą i jakby od niechcenia, nawet na nią nie patrząc, zwracał się do kamery, będąc wyraźnie poirytowanym- skarżył się, dlaczego to akurat w takiej chwili windy musiały być w renowacji!

\\No właśnie z tego powodu podoba mi się Pokój Zwierzeń- ten motyw, mimo, że jest strasznie sztampowy bardzo nas ubawił. Taki motyw wprowadzony przez gracza daje świetne efekty. Gdyby to MG wprowadzał takie rzeczy na sesji, gracze może i by się trochę ubawili tym, ale wydaje mi się, że uznaliby to za zwykłą złośliwość narratora.//


Ruszyli na górę po chodach pożarowych- wysportowany Joe biegł w ogóle się nie przemęczając, a Jack szedł wolno przy okazji bawiąc się swoim naręcznym komputerem (z angielskiego Wearable computer), wyglądającym jak Pip-Boy z Fallouta i właśnie podmienił stronę główną firmy na reklamę własnej. W końcu obaj dotarli na 70-tę piętro a tam właśnie trwała epoka lodowcowa(!)- wszystko było pozamarzane, ludzie przechadzali się w grubych płaszczach i kurtkach, a z klimatyzacji wylatywał śnieg! Natychmiast udali się do biura dyrektora firmy, gdzie musieli poczekać trochę w poczekalni, gdzie Jack podmienił sekretarce figury kart z pasjansa systemowego, na rysunki nagich dziewczyn. Ta narobiła rabanu i zaczęła wyzywać komputer od przeklętych, a potem poprosiła Jacka o pomoc. Mężczyzna usunął jej wirusa, a ta w końcu udała się do swojego szefa by zapowiedzieć naszych bohaterów.  Wtedy Joe dostrzegł (bo Jack był zajęty graniem na swoim komputerku), że w biurze znajdują się też członkowie dwóch bardzo znanych firm zajmujących się łapaniem duchów, co znaczyło, że zdobycie kontraktu mogło być dość kłopotliwe. Joe wpadł jednak na pomysł i poprosił Jacka by zrobił coś z komputerami w firmie, a ten włamał się ponownie do systemu i puścił we wszystkich komputerach hardcore porno na cały głos (choć dziś dochodzę do wniosku, że ciekawszy efekt wywarło by puszczenie im Justina Biebera). Później obaj weszli do biura oferując pomoc, dzięki której ich konkurenci zostali wyproszeni z budynku. Nasi bohaterowie otrzymali zadanie naprawienia klimatyzacji oraz pozbycia się kilku nieprzyjemnych maszyn biurowych- kserokopiarka i drukarka na tym piętrze z jakichś przyczyn ożyły i zaatakowały pracowników, a mróz który wydobywa się z klimatyzacji nie może być spowodowany przez zwykłą awarię.
Jack udał się załatwić kserokopiarkę a Joe drukarkę. Zza drzwi dobiegał hałas, a one same mimo zamka elektrycznego zostały dodatkowo zabezpieczone łańcuchem i mosiężną kłódką. Gdy tylko pracownik firmy otworzył je, na Jacka rzuciła się, kłapiąc górna klapą wielka kserokopiarka. Mężczyzna zaskoczony odskoczył w tył i wyciągnął swojego Desert Eagle'a, a potem podpierając się o ścianę wystrzelił w maszynę. Jack będąc dość chuderlawym mężczyzną wbił się w ścianę, ale na szczęście trafił robiąc wielką dziurę w maszynie i pozbywając się jej (a mógł skorzystać ze swojego Commodore Gun). Natomiast Joe był już przy drzwiach do pokoju z którego wnętrza hałasowała drukarka. Ja jednak wtedy wpadłem na pewien pomysł- Pokój Zwierzeń! I wtedy Jack opisał jak to jego towarzysz natknął się tam jeszcze na dwie ofiary drukarki i wielkiego mrozu- lodowych zombie! He... długo się nimi nie nacieszyliśmy- Joe wrzucił do środka swój długopis i całe pomieszczenie zostało opryskane kwasem.
Teraz trzeba było wyłączy klimatyzację. Wpierw sprawdzili komputer główny serwera- na dużym monitorze świeciła się czerwona kropka, co było dość podejrzane. Jack natychmiast zabrał się do czyszczenia twardziela, co sprawiło, że czerwona kropa zmieniła się w zieloną, jednak klimatyzacja wciąż wariowała- ten sposób nie zadziałał! Trzeba było więc udać się do serca problemu, czyli przejść przez kanalizację do wielkiej maszyny która to napędzała. Joe spytał się wtedy, czy w firmie znajdzie się jakiś miotacz płomieni dla naszych bohaterów. O dziwo znalazł się! Bo jak nakazuje prawo związane z pożarami, takie coś, tak samo jak gaśnica, musi znajdować się w budynku! XD

\\W trakcie gry można pozyskiwać dodatkowy sprzęt, w identyczny sposób jak podczas kreacji Firmy i bohaterów. Jest to bardzo fajna sprawa, gdyż nie ogranicza za bardzo postaci, do tego by nad wszystkim pomyśleli już na starcie.//


Weszli do wentylacji i wkrótce trafili na wielki wiatrak, który Jack postanowił zatrzymać wsadzając między jego łopaty. Pręt wpierw został pocięty na plasterki, a dopiero gdy zostało z niego jakieś 10-15 cm udało się zatrzymać wiatrak. Wtedy Jack o mało nie pociął sobie palców.

\\Stres jest dość ciekawym aspektem gry, ale zbyt postawiony na losowość- nie jest zależny od żadnej umiejętności i talentu. Po za tym szkoda, że punktu Luzu nie można wydać by odnowić sobie stracony punkt cechy, skoro tak łatwo traci się je z powodu stresu (choć tu nie jestem pewien, gdyż książki nie czytałem, tylko grałem).//


W środku znaleźliśmy wielką maszynę która napędzała klimatyzację, a przy niej majstrował coś mały zielony ludek- gremlin niszczyciel sprzętu! Jack skorzystał ze swojego małego komputera i połączył się z firmową bazą danych. Odkrył, że stwory te często przyzywane są przez managerów wielkich firm którzy chcą sabotować swoich oponentów. Później Joe wyciągnął od stworka, że tą firmę sabotować chce firma Johnson&Johnson która zajmuje się montowaniem klimatyzacji. Udało się też nakłonić gremlina by zaprzestał niszczyć klimatyzację, ale potem Jack zraził go do siebie, gdy chciał namówić go, by ten napsuł trochę sprzętu ich konkurencji- tej całej bandzie dresów. Doprowadziło to do tego, że firma naszych bohaterów zyskała nowego wroga. Niestety przy okazji całkowicie zniszczona została klimatyzacja- już nie chłodziła, ale nie chciałbym tam być w upalny dzień. Joe i Jack udali się teraz swoim nerdowozem do budynku tej firmy J&J- McCoin dowiedział się przez internet, że mają oni swoją siedzibę w slumsach, w starym magazynie. Tam przez chwilę przyglądaliśmy się samemu budynkowi, a Jack włamał się bezprzewodowo do komputera firmowego J&J i dowiedział się kilku ciekawych rzeczy- właściciel tej ruiny był chłopakiem naszej sekretarki i bratem ze strony ojca właściciela firmy dla której wykonywaliśmy to zadanie! (wszystko wymyśliłem ja dzięki zdanemu testowi) Było to tak, że ojciec właściciela J&J porzucił rodzinę i założył nową w której miał nowego syna, a jego pierwszy miał mu to za złe i nienawidził swego przyrodniego brata. Tak ale trzeba było jeszcze coś wprowadzić- rzekłem Pokój Zwierzeń! I ja "ustami" Jacka wprowadziłem na scenę piątkę naszych konkurentów... Na szczęście naszym bohaterom udało się uciec przed ich twardymi kijami. Później już tylko nakłonili braci do pogodzenia się i zmierzyli się z własną sekretarką, która była na nich zła, za to, że wmieszali we wszystko jej chłopaka- wzięła sobie dwutygodniowy płatny urlop i zmusiła swoich szefów by sami zajęli się kafejką.

\\No i teraz powiem coś o "kostkach misji" (nie pamiętam jak to się nazywało)- gracze muszą uzbierać określoną wcześniej ilość kości misji, by ukończyć w pełni zadanie. Kości te zyskują, dzięki wysokim rzutom i na szczęście nie tracą za pechowe. Później zdobyte kości misji zamieniają się na kości filii za które rozwijamy firmę i odnawiamy swoje utracone kości cech idąc na urlop. Jest to bardzo fajna sprawa, jednak mogą wyniknąć z nią problemy- jeżeli po poprzedniej sesji udało wam się zyskać wszystkie punkty filii to na następnej macie znacznie więcej punktów misji do zdobycia, przez co znacznie wzrasta możliwość niepowodzenia zadania. A jeżeli kości misji jest dość mało, może dojść do tego, że zostaną one zebrane długo przed tym jak zadanie zostanie "fabularnie wykonane". Tyle przynajmniej wiem, z tego co było na sesji i tego co mi powiedzieli współgracze. Mam więc nadzieję, że nie przeinaczam faktów. Wkrótce planuję zakupić sobie podręcznik :)//


Ogólne wrażenia z sesji: będzie krótko, bo większość podałem we fragmentach recencji- gra mi się bardzo spodobała i polecam ją wszystkim fanom łapania duchów i innych monstrów. Nie sugerujcie się tym, jak sesja wyglądała u nas, bo nie trzeba w ten system grać w takiej "głupawce". Bez problemu można system potraktować też poważnie, ale to nie dla mnie :P

2 komentarze:

  1. Hm, niezgorsza recka - choć brakowało mi trochę dodatkowych informacji o zasadach (piszesz co, a nie piszesz jak ;P).

    Za to wielki plus za bardzo fajny pomysł umieszczania fragmentów recenzji między fragmentami 'raportowymi'...

    ... ale mimo wszystko miło by było zamieścić jakieś ich podsumowanie w ogólnych wrażeniach, ot tak dla malkontentów czepiających się, iż trudno im się czyta ;].

    Pozdrawiam,
    Skryba.

    OdpowiedzUsuń
  2. //Stres jest dość ciekawym aspektem gry, ale zbyt postawiony na losowość- nie jest zależny od żadnej umiejętności i talentu.
    >Jest ryzyko jest zabawa.
    //Jest to bardzo fajna sprawa, jednak mogą wyniknąć z nią problemy- jeżeli po poprzedniej sesji udało wam się zyskać wszystkie punkty filii to na następnej macie znacznie więcej punktów misji do zdobycia, przez co znacznie wzrasta możliwość niepowodzenia zadania. A jeżeli kości misji jest dość mało, może dojść do tego, że zostaną one zebrane długo przed tym jak zadanie zostanie "fabularnie wykonane".
    Głównym zadaniem kości filii (tak sie nazywają kości misji) jest oprócz zasilania zasobów firmy, jest wydawanie ich na leczenie naszych pokiereszowanych agentów. Na pojedynczej misji tego nie widać, dopiero potem zauważ się tą drugą pętle ekonomi w grze.

    OdpowiedzUsuń