WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

poniedziałek, 23 maja 2011

SWEPL: Weyard - za Króla i Ojczyznę! Sesja VI

Sesja rozegrana 11.05.11


Uczestnicy:
a) Ja: MG,
b) Wiron: sir Cador z Wybrzeża - Palladyn Jupitera.
c) Kelly: sir Tallamir z Wybrzeża - rycerz i dowódca wojskowy.


Opis:
 Naszych bohaterów obudziło pukanie do drzwi - to wójt wioski przyszedł poinformowac ich o tym, że przygotowano im posiłek. Przyprowadził ze sobą rosłego syna drwala - Griana - który ma się przyłączyć do drużyny Tallamira i Cadora. Później wójt pożegnał się i udał po dokumenty by wyruszyć do Vale. Natomiast Tallamir namówił Gretennę (kapłanka) o to by pogadała z córką wójta i spróbowała nawrócić puszczalską dziewkę i namówić do podróży z nimi - udało jej się tylko nakłonić dziewczynę by więcej nie sypiała z takimi typkami jak oszuści których wczoraj zabili.
 Później wyruszyli w dalszą drogę - w stronę portu w Kalay. Po drodze natknęli się jednak na coś niezbyt miłego - na środku drogi leżało ciało kapłana Jupitera przebite strzałą. Natychmiast zabrali zwłoki z drogi i pochowali je na poboczu odprawiając krótką modlitwę w jego intencji. Później ruszyli w dalszą drogę i po kilku dniach byli już w Kalay.
 W tym dużym mieście skontaktował się z nimi posłaniec który przybył tu by przygotować okręt do wypłynięcia. Wpierw zaprowadził ich do statku gdzie zostawili swoje rzeczy, a potem do karczmy na obiad i coś do picia. Tam uzyskali nieco informacji o tym co się w mieście dzieje - kogoś mają powiesić, ktoś napastuje miasto Tolbi, w miejscowej świątyni Jupitera zamieszkał upiór który wystraszył wszystkich kapłanów. Ta ostatnia wieść zainteresowała naszych towarzyszy, zwłaszcza Cadora. Natychmiast udali się do wspomnianej świątyni.
 Okazało się, że wszyscy kapłani mieszkają teraz na trawniku wokół świątyni. Cador i Tallamir dowiedzieli się od jednego z kapłanów, że świątynia została nawiedzona przez sporą ilość upiorów, a kapłani nie mają jak z nimi walczyć. Kapłan poprosił naszych bohaterów o pomoc obiecując jakąś nagrodę. Cador i Tallamir zabrali ze sobą Gretennę i weszli do budynku. W głównej sali w której odbywały się msze nie spotkali żadnego upiora, udali się więc na piętro, do pokoi mieszkalnych. Pierwszego upiora dostrzegł Cador - wielki, przezroczysty, z powykręcaną twarzą i wielkimi pazurami. Mężczyzna pierwszy raz widząc taką maszkarę spanikował i złapał się Gretenny. Po chwili jednak opamiętał się a upiór ruszył na nich. Dopiero wtedy pozostała dwójka go dostrzegła - reakcja Tallamira była podobna do tej Cadora, natomiast Gretenna całkowicie spanikowała i nie była w stanie zareagować.
 Na szczęście Cador korzystając ze swojej magii szybko uporał się z duchem, a później z trzema kolejnymi które przybyły. Po tym jak oczyścili piętro wyprowadzili przerażoną Gretennę na zewnątrz, a potem udali się do podziemi świątyni. Zapalili pochodnie i zaczęli przeszukiwać katakumby. Na początku było cicho i dopiero jak zbliżyli się do jednego z upiorów ten zawył wołając swoich pobratymców. Szybko jednak trójka upiorów została ubita, a nasi towarzysze kontynuowali przeczesywanie pomieszczenia. W końcu stanęli przed innym upiorem - większym, upiorniejszym i znacznie groźniejszym. Cador i Tallamir szybko otrząsnęli się z początkowego szoku i w mgnieniu oka rozprawili się z przeciwnikiem. Tylko Cador został odrobinę zraniony, a do tego jego twarz zesztywniała w grymasie strachu.
 Po walce przeczesali resztki pomieszczenia i na ziemi znaleźli jakiś amulet. Tallamir szybko udał się na górę po kapłana i Gretennę. Kapłan nie rozpoznał symbolu, ale był pewny, że to on jest przyczyną pojawienia się upiorów. Gretenna uleczyła rany Cadora, a potem wszyscy poszli na górę do sali głównej omówić nagrodę dla naszych bohaterów.
C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz