WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

sobota, 11 czerwca 2011

SWEPL: Weyard - za Króla i Ojczyznę! Sesja IX

Sesja rozegrana 10.06.11


Uczestnicy:
a) Ja: MG,
b) Wiron: sir Cador z Wybrzeża - Palladyn Jupitera.
c) Kelly: sir Tallamir z Wybrzeża - rycerz i dowódca wojskowy.


Opis:
 Zemsta królowej Anny wraz ze zdobytym statkiem piratów dopływała właśnie do portu w Xial, niedaleko lasu Mogall. Xial znacząco różniło się od Vale i pozostałych miast leżących na zachodzie gór Aleph - w stylu starojapońskim. Mieszkańcy też różnili się od tych z zachodu - mieli inny odcień skóry, ciemniejsze i znacznie gęstsze włosy, oraz wiecznie przymrużone oczy. Gdy statek przycumował do portu, spuszczono trap i ludzie zaczęli schodzić na stały grunt. Kapitan Brold zagadał do naszych bohaterów i powiedział, że poszuka kupca na okręt piratów, a potem skontaktuje się z nimi by przekazać im ich część łupów.
 Cador i Tallamir udali się wraz z sir Roderickiem i jego ludźmi do miejscowych koszar, gdzie zostali zakwaterowani - żołnierze do dużych pokoi dla kilkudziesięciu osób, sir Roderick, Cador i Tallamir do osobnych. Uzgodnili oni między sobą, że później udadzą się do miejscowego gubernatora by zdobyć kilka informacji na temat jaszczuroludzi i zaplanować plan działania.
 Gdy Cador i Tallamir już się rozgościli podczas śniadania spotkali się i pogadali co nie co. Cador rozwiązał wtedy zagadkę króla Kadharda - odpowiedzią była kolejna zagadka: "Do portu w stolicy przybądź i lustrzane odbicie me przyzwij! Nagroda czeka!" Przypomnieli sobie, że za czasów panowania Kadharda stolicą było Kalay, nie Vale. Postanowili, że tą zagadką zajmą się dopiero jak się tam znajdą. Po chwili zapukał do ich drzwi sir Roderick i oświadczył, że wyrusza do gubernatora.
 Cała trójka opuściła budynek i ruszyła piechotą do domu władcy Xial. Trafili tam dość szybko i od razu zostali wpuszczeni i zaprowadzeni do dużego salonu, gdzie usiedli przy długim stole, a po chwili dołączył do nich gubernator - drobny, łysiejący mężczyzna z długą kozią brudką. Mężczyzna przedstawił się jako Ludil. Cała czwórka zaczęła obmyślać plan obrony miasta i pozbycia się jaszczuroludzi z lasu Mogall. Cador i Tallamir dowiedzieli się, że o przybyciu jaszczuroludzi dowiedziano się, gdy bezdomni i bandyci którzy kryli ukrywali się w lesie zaczęli się przenosić licznie do miasta. Później stwory te wysłały niewielkie kilku osobowe oddziały do miasta najczęściej w celu wykradzenia pożywienia i różnych drobiazgów. Okazało się też, że ludzie którzy przybyli do Xila wraz z sir Roderickiem byli specjalnie szkoleni do walki z gadami. Po rozmowach wszyscy doszli do porozumienia, że trzeba będzie przeszkolić sporo ludzi, zwłaszcza bezdomnych do walki z jaszczuroludźmi, w międzyczasie zarzuci się przy brzegu po tej stronie rzeki sieci i ludzie spróbują pochwycić jakiegoś gada by móc wyciągnąć informacje o tym gdzie znajduje się główna baza stworzeń. Jeżeli nikogo nie uda się złapać, trzeba będzie wysłać zwiadowców.
 Po rozmowie Cador i Tallamir zostawili Rodericka i udali się do świątyni Jupitera, przy której szykowano już południową mszę. Nasi bohaterowie poprosili arcykapłana o rozmowę po zakończonej mszy. Udali się wtedy wraz z nim do jego pokoju i popytali o to czy wie coś na temat jaszczuroludzi -  nie dowiedzieli się nic po za tym o czym już słyszeli. Dostali jego błogosławieństwo, a potem popytali w mieście i znaleźli dwóch mężczyzn którzy porzucili jakiś czas temu wojsko - przyłączyli ich do swojej drużyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz