WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

niedziela, 19 maja 2013

Combat Zone - recenzja


Dodatek do Afterbomb Madness zakupiony i przeczytany. Tym razem spróbuję się tak nie rozpisywać, jak to było przy recenzji podstawki. No to po kolei:

Jak to wygląda na pierwszy rzut oka:
Dodatek do AM został wydany tylko w miękkiej okładce i liczy 120 stron. Jest dość mało grafik - odnoszę się tutaj głównie do opisów nowych społeczności, bo wiele z nich nie dostało klimatycznego obrazka, a w podstawce każda grupa dysponowała takowym. Papier i druk identyczny jak w podstawce. Ogólnie nie jest źle, ale trzeba tutaj zwrócić uwagę na cenę dodatku - 60 zł to moim zdaniem stanowczo za dużo.

Podręcznik zostały podzielony na 6 rozdziałów + indeks:
- Społeczności,
- Miejscówki,
- Nowe procedury,
- Scenariusz,
- Wylęgarnia,
- Dodatki.
Omówię je po kolei.


Społeczności:
 Najdłuższy rozdział w podręczniku zajmujący prawie połowę jego objętości, opisujący w sumie 22 nowe społeczności. Mamy więc tutaj na przykład żyjących w podziemnych kopalniach Górsów, Ruch Oporu aktywnie wojujący z Obcymi i Komunistami, Indian żyjących trochę na uboczu tego co dzieje się ze światem, zmutowane oddziały specjalne Komunistów, czy samych Obcych podzielonych na 3 nowe typy. Jest to zbiór naprawdę ciekawych grup, które mogą wnieść wiele nowych pomysłów na sesje. Część z nich przynosi wraz ze sobą nowe zasady, urozmaicające rozgrywkę, lub poszerzające to co już było w podręczniku podstawowym. Do tych pierwszych można zaliczyć Implanty dla ludzi opisane przy Konwerterach, lub tworzenia potwornych Hybryd służących Obcym, opisane właśnie przy nich. W drugiej kategorii znajdą się dodatkowe Anomalie umieszczone przy opisie Łowców Fenomenów.

Miejscówki:
 Rozdział ten zaczyna się opisem Cedar City, czyli typowej osady ocalałych, lokacji która wprowadza do gry prostą mechanikę budowania struktury miasteczek - tego jakimi zasobami dysponują, jak rozbudowaną ochronę mają itp. Można to wybrać lub wylosować pięcioma rzutami kostką sześciościenną.
 Następny jest szczegółowy opis Debris Town - przy okazji przedstawiania tego miejsca autor postanowił poeksperymentować i rozszerzyć trochę jego opis dodając do niego poza standardowym przedstawieniem miejscówki także kilka ważniejszych dzielnic lub budynków. Autor nawet na stronie wypytywał czy taki opis do dobra sprawa. Pozwolę sobie na to odpowiedzieć tutaj: było to moim zdaniem zbędne i może trochę wodo lejne - opis tej jednej lokacji zajął jakieś 7 stron. Sama lokacja natomiast poza kilkoma dobrymi motywami nie wyróżnia się za bardzo od innych. Może gdyby to było jakieś bardziej znaczące miejsce nadające się na ciekawy sandbox to wtedy miałoby to sens. Z takich miejsc widziałbym na przykład San Jose lub Los Angeles.
 Po opisie Debris Town przechodzimy już do normalnych opisów poszczególnych lokacji, których mamy 10 (nie licząc dwóch wcześniej opisanych). Przedstawione tutaj miasta zawsze wyróżniają się czymś znaczącym na tle pozostałych, czym zazwyczaj dają kolejne motywy do tego by sprowadzić w ich granice postaci graczy.

Nowe procedury:
 Rozdział ten wnosi do gry nowe zasady, które urozmaicają rozgrywkę, ale nie są w niej wymagane wymagane. Opisano więc tutaj zasady kilku róznych rozrywek, z którymi Draby i Zylety mogą się spotkać, zasadę Migawek, przedmioty którymi postać może się "bronić" w trakcie konfliktów społecznych. Bardziej znaczące sa jednak dwie ostatnie modyfikacje: pierwsza to rozszerzenie walki przez wprowadzenie Manewrów Bojowych, czyli wszelakich, chwytów, nieczystych zagrywek, trików itp. Ich zasady są proste i nie komplikują ani tym bardziej nie przedłużają walk, przez co dalej mamy do czynienia z Adrenaliną. Druga nowa zasada wprowadza do gry wielkie Machiny wojenne i zasady ich konstrukcji oraz walki nimi. Widać tutaj, że autor czerpał inspiracje ze swojego poprzedniego dzieła Robotici. Zasady są dość proste i sensowne, choć sam nie wiem, czy wstawianie takich robotów w świecie gry to coś fajnego. Walczą u mnie o to zdanie dwie opinie - "Wielkie machiny są zajebiste!" i "Ale czy to na pewno pasuje do tego świata? Nie są trochę zbyt przesadzone?". To już musicie ocenić sami.

Scenariusz:
 Moim zdaniem najsłabszy z elementów podręcznika. Nie jest to jednak aż taka wina samej opisanej tutaj przygody, którą określiłbym raczej jako średnią. Jest to spowodowane tym, że wstawianie do podręcznika scenariusza "Zew spod głębin" można było sobie darować. Wcześniej ta przygoda znajdowała się na stronie internetowej PoBomby i wtedy zdążyłem ja pobrać i poprowadzić, a kampanię związaną z tamtejszymi wydarzeniami wciąż ciągnę. Dla mnie ogółem te 10 stron tekstu jest zmarnowane - nawet ich nie czytałem, tylko przejrzałem na szybko w poszukiwaniu zmian. Nie rozumiem, po co autor usunął tekst ze swojej strony i wstawił go tutaj, bo mimo niewielkich modyfikacji, nie rożni się ona znacznie od tej, która była wcześniej darmowa. Zamiast wprowadzać taki zabieg, można było przecież napisać jakiś nowy scenariusz.

Wylęgarnia:
 W tym rozdziale znalazło się kilka nowych maszkar i normalnych przeciwników dla Drabów i Żylet graczy. Kilka innych pojawiło się wcześniej w trakcie opisywania społeczności. Autor wprowadził w tym dodatku kilka bardzo silnych istot, które mają stanowić poważne wyzwanie dla postaci graczy. Przeciwnicy są dość ciekawi i oryginalni i na pewno będą stanowić porządne urozmaicenie na sesji. Ten rozdział ma jednak dwa moim zdaniem dość poważne problemy: pierwszy to brak grafik, natomiast drugi to brak opisów przy niektórych istotach, które zostały wcześniej opisane w poprzednich rozdziałach. Przy niektórych nie jest to nic poważnego, ale np. brak opisu przy Radaidzie sprawia, że ja nie mam bladego pojęcia czym to jest, bo zdążyłem już zapomnieć gdzie on był opisany, a przez brak jakiegoś odnośnika nie mogę go znaleźć i muszę czytać podręcznik od początku...

Dodatki:
 Ten rozdział zajmujący ledwie 6 stron daje nam całkiem sporo materiału w postaci nowych Biostymulantów, Darów Apokalipsy i Broni. Wszystkie przedstawione tutaj rzeczy są na pewno bardzo przydatne i oryginalne. Zwłaszcza Dary apokalipsy dość mocno zachęcają by je zakupić za Punkty Doświadczenia, gdyż są wśród nich naprawdę ciekawe okazy. Jeden z nich zasługuje na szczególne wyróżnienie ze względu na swój żartobliwy styl - nazywa się on Skażony kloc i pozwala Drabowi/Żylecie raz na dobę testować Sprawność by wypróżnić się, pozbywając się przy tym kilku punktów Radiacji. Posiadając dobry komiks dostajemy do testu +1. Heh... chyba domyślam się jak autor wpadł na ten pomysł... XD

Podsumowanie:
 Combat Zone wnosi do Afterbomb Madness naprawdę dużo solidnego materiału, który powinien ubarwić świat i mechanikę gry. Przedstawione tutaj pomysły świetnie wpasowują się w groteskowy klimat post apokaliptycznego świata, jeszcze bardziej ukazując jak bardzo pokręcony on jest.
 Niestety podręcznik ma kilka wad - kiepskie rozłożenie materiałów takich jak bronie, czy dodatkowe zasady po całym podręczniku zamiast skupienie ich w jednym rozdziale, średni Scenariusz, mała ilość ilustracji, cena. Szkoda też, że książki nie wydano również w twardej okładce, bo miękka jak zwykle mi się już niszczy - folia od niej odchodzi.
 Dodatek moim zdaniem wyszedł dość dobrze, choć ma te kilka swoich wad. Zdązyłem już nawet wykorzystać kilka przedstawionych w nim motywów i zasad, które dały mi i graczom wiele frajdy na ostatniej sesji (raport na dniach). Ostatecznie dochodzę do wniosku, że CZ jest wart swojej ceny, choć wyszedł trochę gorzej od podstawki.
Moja ocena: 8 /10.

4 komentarze:

  1. Bardzo dobra i bardzo trafna recenzja. Tak - scenariusz można było sobie darować, cena jest nieco za wysoka, a wiele rzeczy wydaje się dość chaotycznie rozmieszczonych w tekście - co nie zmienia faktu, ze jest to dobry, treściwy dodatek.

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak wyszła korekta, dużo błędów?

    Też mogę polecić dodatek, jest bardzo konkretny i świetnie uzupełnia podręcznik podstawowy. W moim wypadku wyeliminował kilka pytań, jakie miałem po lekturze podstawki. Po prostu Bomba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu nie zauważyłem, a mógłbym je pewnie zliczyć na palcach jednej, może dwóch rąk, a jedyny który pamiętam to "szalm" zamiast "szlam".

      Usuń
  3. Błędów naprawdę niewiele - jakieś 3 literówki może i problematyczne z punktu widzenia gramatycznego tłumaczenia rosyjskie ze dwóch nazw pojazdów - wielki plus dla korekty!!!

    OdpowiedzUsuń