WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

piątek, 3 maja 2013

Wolsung: raport z sesji poprowadzonej nowicjuszom I

 O rany, jak ja dawno nie prowadziłem Wolsunga! Pewnie by to jeszcze trwało dość długo gdyby nie to, że udało mi się zarazić RPGami kilka osób z sekcji Mangowej do której uczęszczam. 28 Kwietnia poprowadziłem dwójce z nich prostą i krótką sesję (krótką tylko dlatego, że trochę zajęło nam tworzenie postaci, więc musiałem skrócić przygodę, by zdążyć przed godziną 20). Wolsunga poprowadziłem dwóm koleżankom, które w gry fabularne nigdy nie grały. Co ciekawe jednak, obie poradziły sobie w pewnych sprawach znacznie lepiej niż kilku rozeznanych w temacie graczy, którym miałem okazję prowadzić. Mechanikę oczywiście musiałem im tłumaczyć, jednak nie o to chodzi: odgrywanie postaci szło im rewelacyjnie, nie licząc kilku momentów (bawełna!*) potrafiły naprawdę wczuć się w klimat przygody, a po za tym same potrafiły wymyślać i wprowadzać jakieś własne proste motywy (a ja nie potrafię czasem do tego nakłonić innych graczy z którymi gram od lat).
 Na sesji miały być jeszcze 2 osoby, ale coś im wypadło. Przygoda tak w sumie miała być wprowadzeniem do kampanii Operacja Wotan, którą postanowiłem w końcu wykorzystać (bo jak dotąd jakoś nie miałem okazji i chęci, a mam ją od dawna). Podejrzewam jednak, że zrobię jeszcze przynajmniej jedną sesję moją zanim zacznę OW.

Gracze:
a) Dominika: Dereni Thords - Ork z Sunniru, Zabijaka, Spirytystka - młoda i wpływowa egzorcystka prowadząca jeden z najbardziej znanych na świecie domów Gejsz z którego większość kobiet została wydana za mąż za bardzo wpływowych ludzi i książęta całego świata.
b) Agnieszka: Elena Kirmi - Elf z Alfheimu, Salonowiec, Bon Vivant - znana skandalistka i uwodzicielka, która owinęła sobie wokół palca wielu mężczyzn z wyższych sfer. Zawsze ubrana w najwspanialsze kreacje wiodących projektantów mody.

Fragment z gazety The New Ness Times:

 Jak donoszą nasi korespondenci w pociągu linii New Ness - Naumkeag doszło dziś do kilku ciekawych incydentów z udziałem dwóch znanych celebrytek - pań Deremi Thords i Eleny Kirmi.
 Jak donoszą nasze źródła wpierw na przystanku w mieście Poke City doszło do próby kradzieży naszyjnika należącego do panny Kirmi. Gdy miejscowe służby bezpieczeństwa nie radziły sobie z pochwyceniem kieszonkowca do akcji wkroczyła panna Thords która bez większych problemów zdołała obezwładnić złodzieja i oddać go w ręce sprawiedliwości, a skradziony przedmiot zwrócić właścicielce.
 Do drugiego incydentu doszło na drodze 80 mil przed miastem Ender. Pociąg został zatrzymany przez stado bizonów, które zablokowały tory na dość długim odcinku drogi. Gdy maszyniści i służby Straż Ochrony Kolei próbowali rozpędzić bydło na tyle, by dało się przejechać pod pociąg wkroczyła piętnastka wojowników Windian z plemienia Gokuharo z młodym wodzem Twardym Żółwiem na czele. Pod groźbą śmierci kazali załodze i pasażerom zabrać pociąg z ich terenów i opuścić je wraz z nim. Jest to o tyle nietypowe, że były gubernator New Ness dawno temu zawarł porozumienie z ojcem Twardego Żółwia Sokolim Wzrokiem, na mocy którego pociągi mogły przemieszczać się przez ich terytorium. Gdy sprawa wydawała się przegrana, gdyż szef brygady nie był w stanie wyjaśnić wodzowi, że nie mogą zawrócić na scenę wkroczyła pani Elena Kirmi. Doskonale dobierając słowa udało je się przekonać Twardego Żółwia, że przeszkadzając im w podróży i zaprzeczając słowom swego ojca i przodków plami swój honor. Wtedy to wódz pozwolił na ponowne wyruszenie pociągu w drogę.

 Z informacji, które dostaliśmy wiemy, że obie Panie opuściły pociąg właśnie w mieście Ender. Podejrzewa się, że udały się tam by odwiedzić młodego lorda Jamesa Fouleya, który ma swoje włości właśnie nieopodal tego miasteczka.
 W miarę możliwości będziemy państwa informować o dalszych wydarzeniach z tamtych stron.

Jak do tego doszło:
  Obie nasze młode damy czekały na peronie dworca kolejowego w New Nes. Jeszcze nie znały się osobiście, choć zapewne czytały o sobie w znanych czasopismach, a niedługo połączą ich wspólne przygody i podobny cel podróży. Teraz jednak miały ten sam problem - z głośników w pomieszczeniu wydobył się miły kobiecy głos który ogłosił, że bilety na odjeżdżający tego dnia pociąg zostały już wyprzedane (zarówno klasa A jak i B), a następny ekspres wyjedzie dopiero za 2 dni. Oczywiście Dereni i Elena nie zdążyły ich zakupić.
 Panie zauważyły trójkę mężczyzn, którzy ciesząc się wymachiwali zakupionymi wcześniej biletami. Elena usiadła nieopodal nich i zaczęła udawać, że płacze, czym zwróciła ich uwagę. Kiedy jeden z nich zapytał się kobiety co się stało ta łkając okłamała go mówiąc, że nie zdobyła biletu, a jej najlepsza przyjaciółka ma dzisiaj ślub, ona jest jej druhną i jeżeli nie przyjedzie to straci jej zaufanie. Jeden z nich jak na prawdziwego dżentelmena przystało zaproponował, że może odda jej swój bilet, lecz jego towarzysze próbowali go od tego odwieść od tej decyzji tłumacząc, że jeżeli wszyscy nie pojawią się tam gdzie jadą to mogą mieć później problemy z przełożonymi. Wtedy to wtrąciła się do rozmowy Dereni przekonując ich do tego, że jeżeli panowie sprzedadzą im dwa bilety, to one mogą udać się z jednym z nich do tych mocodawców wyjaśniając zaistniałą sytuację, a to, że pomogli dwóm znanym celebrytkom na pewno poprawi ich reputację.
 Mężczyźni zanieśli walizki kobiet do drugiego wagonu (pierwszy był restauracyjny), pozdrowili je i zostawili z jedynym z nich, który zachował bilet - Johnym. Pociąg powoli ruszył, kierując się w głąb Winlandii. Będąc w przedziale panie wdały się w cichą dyskusję ze sobą i wtedy odkryły, że kierują się w to samo miejsce - do posiadłości młodego lorda Jamesa Fouleya, potentata bawełnianego, który ma ogromne ziemie i sporo niewolników.
 Gdy pociąg zatrzymał się na przystanku w mieście Poke City do wagonu w którym przebywały nasze damy wszedł jakiś mężczyzna w roboczym ubraniu. Powoli skierował się na drugą stronę przedziału, niby to wyglądając przez okna, ale gdy zbliżył się do Eleny jej medalion zaświecił się, a mężczyzna szybko zerwał go z jej szyi i zaczął uciekać. Za nim ruszył biegiem podróżujący z paniami John, kilku SOKistów oraz same bohaterki. Elena próbował wyjąć zza podwiązki małą składaną kuszę, ale przez niebywały pech rozdarła swoją suknię odsłaniając fragment swojego biodra. Natychmiast się wtedy zatrzymała i zaczęła zasłaniać, a jakiś mężczyzna podał jej swój długi płaszcz by mogła się osłonić. Sam John i straż pociągu jakoś nie radzili sobie z dogonieniem przestępcy. Wtedy Dereni wyjęła jeden ze swoich ukrytych sztyletów i cisnęła nim w plecy złodzieja wbijając je mu w plecy i powalając go na ziemię. Gdy wyrwała mu swoją broń i medalion Eleny miejscowe władze zabrały rannego bandziora.
 W pociągu kiedy już wszyscy się trochę uspokoili i odsapnęli, a Elena przebrała swą zniszczoną suknię, John w ramach przeprosin za to, że nie zdołał zatrzymać bandziora przyniósł paniom po kilka drinków. Po kilku minutach pociąg ponownie ruszył w swoja stronę mijając kolejne prerie i bezdroża, zatrzymując się na jeszcze jednej stacji, aż w końcu, 2 godziny przed miastem Ender nagle zatrzymał się na środku pustkowia, otoczony przez ogromne stado bizonów. Służby kolejowe starały się rozpędzić stado, lub choćby odsunąć bydło z torów, ale trwało to strasznie długo.
 Nagle do uszu pasażerów dobiegł z zewnątrz okrzyk bojowy Windian i cała piętnastka uzbrojonych rdzennych mieszkańców Winlandii podjechała na koniach pod sam pociąg. Straż pociągu i wszyscy inni którzy mogli od razu sięgnęli po broń i przygotowali się do odparcia ataku. Tymczasem jeden z Windian mający przy sobie długą włócznię i plemienną tarczę przedstawił się jako wódz plemienia Gokuharo Twardy Żółw. Zwrócił się on do konduktora pociągu o to by zawrócił swojego "stalowego konia", wrócił skąd przybył i by nigdy więcej nie próbował przejeżdżać nim przez święte ziemie plemienia, bo inaczej Windianie wkroczą na wojenną ścieżkę z bladymi twarzami. Konduktor próbował wyjaśnić, że nie może się cofnąć i musi jechać dalej, po za tym Sokoli Wzrok zezwolił bladym twarzom podróżować tymi drogami, ale do wodza nie trafiały żadne argumenty. Wtedy do dyskusji dołączyła się Elena.
 Panna Kirmi, choć nie znała dobrze kultury Windian zaczęła przekonywać go, że duchy jego ojca i wszystkich jego przodków będą złe jeżeli w tak haniebny sposób zerwie pakt zawarty między plemieniem a bladymi twarzami. Wojownicy którzy przybyli wraz ze swoim wodzem zaczęli między sobą szeptać, aż jeden z nich podjechał bliżej Twardego Żółwia i coś mu powiedział na ucho. Wtedy dopiero wódz plemienia zgodził się na przejazd bladych twarzy przez ich tereny. Po kilku godzinach, tuż przed zmrokiem pociąg dotarł do Ender. Panie pożegnały się z Johnem, który zgodził się na to, by nie jechały dalej z nim, bo i tak dostatecznie mu pomogły, być może nawet ratując jego życie.
 Ender będące typowo westernowym miastem o jednej drodze i dwóch rzędach budynków po obu jej stronach miało tylko jeden zajazd, który był oczywiście połączony z barem i drobnym burdelem. Niezbyt przyzwoite miejsce do nocowania dla osób z wyższych sfer, ale cóż poradzić? Gdy panie zbliżały się do baru ze środka słyszały trwającą rozróbę. Gdy weszły do środka i wszyscy zwrócili uwagę na nie, w sali zapanowała cisza, a awanturujący się mężczyźni zaczęli się zbierać do porządku i kłaniać damom. Elena i Dereni wynajęły sobie jeden pokój dwuosobowy i poprosiły o wynajęcie na rano dyliżansu.
 Po spędzonej w zajeździe nocy, z samego rana wyjechały powozem do posiadłości Lorda Fouleya. Po godzinie-dwóch jazdy powozem, w końcu dotarły do jego willi - wielkiego białego budynku otoczonego ogromnymi polami bawełny, lasem i mnóstwem niewolników pilnowanych przez strażników. W pobliżu samego budynku spacerowało kilkunastu strażników oraz około 100 ładnych orczyc odzianych w eleganckie suknie. Na podjeździe przed willą stały 3 drogie paromobile, a czwarty jeździł po zbudowanej wokół domu drodze wznosząc chmury kurzu za sobą. Za kierownicą siedział młody elf z długim szalem zawiniętym wokół szyi i goglach na oczach. Na pozostałych 3 fotelach siedziały 3 kobiety - dwie ludzkie i Windiańska orczyca. Po opuszczeniu powozu panie stanęły przy drzwiach frontowych do budynku i poczekały chwilę aż paromobil się zatrzymał i jego pasażerowie opuścili jego wnętrze.
 Lord James Fouley odziany w garnitur złożony z ciemnych spodni i niebieskiej marynarki jak tylko zobaczył, że ma gości od razu ruszył w ich kierunku dziarskim krokiem. Gdy się zbliżył i miał możliwość przyjrzeć się przybyłym z miejsca rozpoznał z kim ma do czynienia i wesoło przywitał się z paniami wymieniając ich imiona. Najdłużej spoglądał wtedy na Elenę. Widać było, że wie z czego była znana i jest zadowolony, że przybyła do niego. Później przedstawił swoją siostrę Elizabeth (jedna z ludzkich towarzyszek Fouleya) i zaprosił je do środka, wcześniej informując swojego golemicznego majordomusa by przygotował dwa pokoje gościnne.
 Cała gromadka (nasze bohaterki oraz Fouley wraz ze swoimi trzema towarzyszkami) rozsiedli się w jego bibliotece przy kominku. Swoje sprawy przedstawiła wpierw Dereni -  w zamian za kilka młodych dziewcząt, służących Fouleyowi, ona odda mu kilka swoich uczennic. Chciała konkretnie mieć u siebie jakieś Windianki lub murzynki, by dodać trochę egzotyki w swojej szkole. Fouleyowi oraz jego siostrze bardzo spodobał się ten układ i z miejsca się zgodzili. Do posiadłości Folueya miały przybyć wychowanki ze szkoły Dereni z których miał wybrać sobie kilka by pozostały u niego, a sam miał pozwolić wybrać pannie Thords kilka swoich służebnic. Po rozmowie z panną Thords jego Windiańska towarzyszka odprowadziła Dereni do wyznaczonego jej pokoju. Wtedy wdał się w dyskusję z Eleną, patrząc na nią z szerokim uśmiechem. Gdy zapytał się co sprowadza taką piękną kobietę w jego skromne progi, nie dała mu ona jasnej odpowiedzi odnośnie co chciała osiągnąć, ale powiedziała mu że transakcja, którą przed chwilą zawarł powinna zostać odpowiednio uczczona i kiedy tylko przybędą do niego wychowanki Dereni, to powinien urządzić wspaniałe przyjęcie, w czym ona mu oczywiście pomoże. Później kobieta udała się do wyznaczonego dla niej pokoju.

C.D.N.

*Taki sobie kwiatek z sesji: dziewczyny kiedy usłyszały czym zajmuje się Fouley, czyli uprawą bawełny nagle przypomniały sobie o jednym democie i przez resztę sesji na wspomnienie słowa bawełna śmiały się jak głupi do sera. Ehh... co ten internet robi z ludźmi :P

2 komentarze:

  1. Pisałem podobnie na RPG Kepos. Co z odczuciami nowych graczy RPG? Jak się bawiły? Jaka jest ich opinia o tej formie zabawy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi mówiły, że bawiły się wyśmienicie. Uważają to za miłą rozrywkę i świetny sposób na rozwój wyobraźni. Już teraz odliczamy czas do następnej sesji :)

      Usuń