WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Warhammer 2ed. - Awanturnicy - Sesja I

Ta sesja jest po części kontynuacją "Przez ostępy Drakwaldu" choć już niewiele z tamtych wydarzeń ma wpływ na to co się podczas tej przygody działo. Graliśmy gdzieś od 13 do 21, przy czym Agnieszka opuściła nas już po 16. Na sesji wykorzystałem jedną z mapek z Fantastycznych Lokacji do D&D jako kopalnię.

Gracze:
1) Agnieszka - Elena: Elfia Łowczyni.
2) Bartek - Aien: Elfi Wojownik Klanowy.
3) Rafał - Rudi: Niziołczy Ochotnik.

Opis:
 Przygoda zaczęła się tydzień po przybyciu uchodźców z Untergardu do Middenheim. Książę Todbringer zapewnił im w mieście schronienie przyznając im spory budynek z jedna dużą izbą w którym wspólnie zamieszkali (przynajmniej na jakiś czas). Krasnolud Therion wykonał swoje zadanie więc opuścił mieszkańców Untergardu i udał się w drogę by dołączyć do reszty swojego oddziału. Relikwię Sigmara oddał Elenie, by ta zwróciła go świątyni kiedy tylko zregeneruje siły i zagoją się jej rany.

 Teraz tydzień po przybyciu do miasta Elena była już zdrowa, nie licząc kaca po wczorajszym przyjęciu urodzinowym jej brata Valahuira (czyt. Agnieszka źle się czuła). Po za tą dwójką w Izbie przesiadywał jeszcze jeden elf - Aien, którego klan został zaatakowany przez zwierzoludzi a uciekinierzy rozproszyli się po okolicznych terenach. Wejścia do budynku pilnował strażnik Rudi, który wraz z mieszkańcami Untergardu uciekał z rodzinnego miasta.

 W pewnym momencie do budynku zaczęła zbliżać się trójka podpitych młodzieńców, ubranych w drogie szaty, którzy podeszli do Rudiego i zaczęli go zaczepiać i ubliżać mu. Niziołek próbował ich przekonać by poszli w swoją drogę i zostawili go w spokoju, później posunął się do gróźb, ale nie potraktowano go poważnie. Po chwili przyszedł mu pomóc Aien i doszło do bójki z młodzieńcami. Rudi pobiegł po kapitana Schillera i innych strażników, a elf w tym czasie trochę obtłukł przeciwników. Elena dołączyła do walki tylko na chwilę, próbując wystraszyć napastników strzelając z łuku tak by strzałą przeleciała koło głowy jednego z nich, ale spudłowała i trafiła w drzwi. Kiedy Rudi przybiegł ze wsparciem młodzieńcy zrozumieli, że  nie mają już szans i po prostu odeszli szydząc z uciekinierów z Untergardu.

 Aien zauważył na tablicy kilka ogłoszeń o poszukiwanych osobach (wydrukowałem sobie kilka takich plakatów do Warhammera i powiesiłem na ścianie) i zdjął jedno zlecenie od świątyni Sigmara o poszukiwanym heretyku. Udał się do ich światyni by popytać o poszukiwanego. Później ruszył w miasto gdzie dołączyli do niego Elena i Aien, którzy też postanowili zająć się poszukiwaniem przestępców. Postanowili się rozdzielić i popytać o poszukiwanego przestępce, by potem spotkać się w tym samym miejscu i zebrać do kupy fakty. Kiedy w końcu się spotkali doszło do silnego trzęsienia ziemi i wszyscy w okolicy poprzewracali się. Ulicę dalej jedna ze ścian więzienia legła w gruzach i uciekł stamtąd jakiś więzień. Elena udała się do izby w której mieszkają Untergardczycy, bo znowu poczuła się źle (Agnieszka musiała już iść do domu). Aien i Rudi poszli dowiedzieć się kto uciekł z więzienia a potem udali się do karczmy.

 Kiedy niziołek i elf przebywali w karczmie do środka weszła trójka najemników, którzy poszukiwali kogoś do pomocy przy ważnej misji oczyszczenia kopalni z goblinów. Ich dowódca dzierżący duży dwuręczny miecz przedstawił się jako Johan (człowiek), a towarzyszyli mu Klara (człowiek) i Orzad (krasnolud). Aien i Rudi postanowili się do nich dołączyć za co mieli mieć równy udział w skarbach które znajdą oraz dodatkowe 50 Złotych Koron na głowę. Wyruszyć mieli nazajutrz.

 Podróż do kopalni miała im zająć jakiś tydzień, gdyż podróżowali piechotą a do tego szedł z nimi krasnolud. 2 dni drogi przed dotarciem na miejsce zatrzymali się na noc w opuszczonej małej chatce w głębi lasu. Udało im się tam znaleźć zejście do piwnicy a w niej dużą beczkę z jakimś alkoholem, trochę sprzętu i szkielet spoczywający w kącie przy którym leżał pusty kufel i sztylet ze śladami bardzo starej zaschniętej krwi. Krasnolud oczywiście skorzystał z okazji i zaczął pić, Rudi, Johan i Klara poszli spać a Aien stała na warcie siedząc przy stole i wypatrując przez okna czy coś się nie zbliża. Elf nie zdołał dosłyszeć lub zobaczyć jak coś zbliża się do ich kryjówki. Nagle drzwi tuż za nim otworzyły sie i do środka wpadł gnijący zombie lądując na stole. Zaraz po nim przez drugie drzwi i okna wparowało do środka kolejne 8 nieumarłych potworów, a po chwili ożywiony w piwnicy szkielet zaczął dobijać się do klapy by się wydostać, co szybko mu się udało. Mimo, że BG i ich towarzysze zostali zaskoczeni udało im się wyjść zwycięsko z tej potyczki nie odnosząc zbyt dużych obrażeń. Ci którzy wymagali opieki zostali podleczeni przez Aiena. W tym czasie Johan i Klara zrzucili wszystkie trupy do piwnicy, którą solidnie zamknęli. Później przejęli wartę i przeczekali do rana. O świcie podpalili chatkę i ruszyli w dalszą drogę.

 W końcu dotarli do niewielkiej góry pod którą wykopano kopalnię żelaza. Przed kopalnią stało ledwie kilka małych budynków i magazynów, teraz kompletnie zrujnowanych. Tuż przed wejście stały dwa pale wbite w ziemię na które ktoś nabił głowy ludzi. Gdy weszli do środka nie zauważyli żadnych goblinów. Rudi zaczął przeszukiwać jakąś stertę rupieci i przez przypadek coś wywrócił i narobił mnóstwo hałasu. Z głębi kopalni usłyszeli jakieś okrzyki, więc szybko się ukryli. Po chwili do rupieciarni podbiegła czwórka goblinów. BG zaatakowali ich z zaskoczenia. Zaczęła się walka w trakcie której postacie zostały zaatakowane przez kolejną dwójkę zielonoskórych, którzy wyszli z innego korytarza za nimi. BG z towarzyszami wygrali potyczkę, choć jeden z goblinów uciekł. Postacie ruszył dalej korytarzem a Aien i Rudi niepotrzebnie wyszli naprzód - chcieli sprawdzić czy ktoś jest za rogiem, ale zamiast się skradać, nierozważnie pobiegli w tamtą stronę wpadając w zasadzkę zastawioną przez gobliny z łukami. Z tej potyczki też uszli z życiem, choć większość goblinów czmychnęła w głąb jaskini. Niedługo później postacie znalazły pomieszczenie w którym pewnie znajdowało się biuro zarządcy kopalni, gdyż stało tu biurko, jakaś mała zamknięta skrzynka, a Rudi w skrytce w podłodze zdołał znaleźć Garłacz. Później ruszają dalej korytarzami, nie zauważają jednak zastawionej przez zielonoskórych pułapki przez co Orzad wpada do dziury wykopanej  podłodze. Wtedy właśnie z ukrycia wychodzi kolejna grupa goblinów i strzela z łuków do postaci. W trakcie walki Orzad został ciężko ranny. Krasnolud schował się wtedy za winklem gdzie zajął się nim Aien, któremu skończyły się strzały w łuku. Kiedy kilka goblinów zginęło a część została ranna, zaczęły się wycofywać i wtedy wreszcie do walki wkroczył ich wódz, potężny ork Urzogor. Ten już nie był takim łatwym przeciwnikiem nawet mimo tego, że kazał swoim sługom nie wkraczać do walki i sam mierzył się z całą piątką bohaterów (Orzad dołączył do potyczki mimo odniesionych ran). Ork nic nie robił sobie z odniesionych ran, w trakcie walki niemal śmiertelnie zranił Johana. Pozostałęj czwórce udało się w końcu jednak zabić go, a przerażone gobliny uciekły. Niestety Johan mimo starań Aiena zmarł od otrzymanych obrażeń. Pozostali urządzili mu na szybko godny pogrzeb paląc go na stosie i wznosząc modły do Morra. Później znaleźli dwie skrzynie należące do goblinów w miejscu gdzie zielonoskórzy założyli główne obozowisko w kopalni. Kiedy otworzyli pierwszą przeraził ich widok kilkunastu odciętych głów pracowników kopalni. W drugiej natomiast znaleźli trochę sprzętu i mnóstwo Złotych Koron - po podzieleniu na 4 osoby wyszło coś koło 210 na głowę. Po tym wszystkim Klara zapłaciła Aienowi i Rudiemu po 50 kolejnych Złotych Koron i oznajmiła, że ona wraz z Orzadem tutaj zostaną, oczekując na przybycie nowych pracowników kopalni, którzy mieli zjawić się za kilka dni. Elf i Niziołek wrócili do Middenheim.

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz