WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

piątek, 9 sierpnia 2013

Warhammer 2ed. - Awanturnicy - Sesja II


Sesja rozegrana w czwartek 8 Sierpnia. W trakcie sesji używaliśmy mat taktycznych - wydrukowałem w rozmiarze A3 dwie siatki taktyczne i zalaminowałem je. Były bardzo przydatne. Niestety miałem tą nieprzyjemność, że musiałem prowadzić każdemu z osobna, bo ich umiejętności nie pokrywały się do niektórych zadań. Niestety graczem mieli strasznego pecha w testach toteż sporo im na tej sesji nie wychodziło...


Gracze:
1) Bartek - Aien: Elfi Wojownik Klanowy.
2) Rafał - Rudi: Niziołczy Ochotnik.

Opis:
 BG po kilku dniach wrócili do Middenheimu z wyprawy do kopalni. Pierwsze co zrobili to wydali część tych pieniędzy na lepszą broń, narzędzia medyczne i rozkosze w miejscowym burdelu. Nazajutrz dowiedzieli się o tym, że trwa właśnie zaciąg do wojska, które wyruszy by odbić Untergard z łap zwierzoczłeków. Dla każdego żołnierza obiecane było po 5 złotych koron za dzień służby. Obaj BG postanowili się wpisać na listę. Trafili do koszar, gdzie pod okiem komisji i zdaniu prostego sprawdzianu umiejętności zostali zapisani do oddziałów łuczników.
 Wymarsz wojsk odbył się trzy dni później. Aien i Rudi należeli do oddziału złożonego z około 100 łuczników, kuszników i innych osób posługujących się bronią dystansową. Przy okazji Aien został wraz z kilkoma osobami wyznaczony jako zwiadowca.Cała armia składała się z około 500 ludzi plus dowódcy i grupa około 50 ciur obozowych. Do tego wszystkiego z wojskami wyjechało 5 wozów z zaopatrzeniem.

 Sama podróż zająć miała 9 dni. Po drodze armia minęła ruiny Fahndorfu i opuszczone już Grimminhagen. Gdy Aien prowadził zwiady z dala od reszty wojsk spotkał niedźwiedzia który dość mocno go poharatał, przez co elf musiał uciekać. Cyrulik wędrujący z wojskami wyleczył go w drodze. Później nie spotkały ich już żadne kłopoty. Wojska zatrzymały się kilka kilometrów od Untergardu. Aien wraz z dwójką niziołków z oddziału zwiadowczego został wyznaczony do nocnego zwiadu w opanowanym przez zwierzoczłeków mieście, gdzie mieli się rozeznać w rozłożeniu wojsk, znaleźć dowódcę i zlikwidować po cichu tylu wrogów ilu byli w stanie. I cała trójka zaraz ruszyła w drogę.

 W tym samym czasie gdy Aien udał się na zwiady Rudi został wyznaczony do grupy patrolującej okolicę. Wyruszył wraz z krasnoludem i dwoma innymi niziołkami. W trakcie patrolu grupa trafiła na sześcioosobowy patrol zwierzoczłeków, których udało się wziąć z zaskoczenia. Niestety mimo początkowej przewagi krasnolud i jeden z towarzyszących Rudiemu niziołków polegli a BG z drugim niziołkiem uciekli do obozu.

 Aien z towarzyszami dotarł pod mury Untergardu. Korzystając z liny z hakiem wspięli się na mury i ukryli w jednej z baszt. Wkrótce wszedł do niej jeden ze zwierzoludzi, którego elf szybko uciszył przeszywając mu gardło mieczem. Później zwiadowcy się rozdzielili - niziołki poszły sprawdzić tą stronę miasta, a elf miał się udać na zwiad po drugiej stronie rzeki. Po drodze musiał zawisnąć na chwilę na murze gdy przechodził nim inny strażnik. Kiedy potwór ruszył dalej Aien wspiął się ponownie na mur i zabił go strzałem z łuku. Niestety kilku żołnierzy na dole usłyszało jak upadła włócznia umierającego towarzysza i ruszyli na górę. Aien szybko zrzucił truchlo z muru i ponownie zawisnął na murze, ale tym razem ręce mu niewytrzymały i spadł na ziemię. Jakimś cudem nie doznał poważnych obrażeń, a po chwili zwierzoludzie na murze wrócili do swoich zadań.

 Elf ponownie wspiął się na mur po linie i wrócił o baszty na umówione spotkanie. Niziołki nie znalazły dowódcy tej armii więc poszukiwania musiały trwać dalej. Grupa ustaliła, że zamienią się teraz stronami i teraz elf przeszuka tą część miasta a oni sprawdzą drugą stronę. Elf nie znalazł niczego ciekawego tym razem, choć był świadkiem kopulacji dwójki zwierzoludzi, co mu się niezbyt podobało. Po jakimś czasie ponownie spotkali się w baszcie i ponownie bez informacji o dowódcy wroga. Niziołki zauważyły jednak budynek w którym mógł się on ukrywać, jednak nie mieli jak do niego dotrzeć, więc ponownie grupa zamieniła się "stanowiskami" i elf udał się na drugą stronę miasta. Tam zauważył budynek który był trochę lepiej strzeżony i przy którym trwała trochę bardziej żwawa zabawa. Znajdował się on jednak po drugiej stronie ulicy (elf zszedł z muru), więc musiał znaleźć jakiś sposób by się tam przedostać niezauważony (co było niemożliwe gdyby próbował sie przekraść po prostu idąc przez ulicę). Elf wszedł na dach piętrowego budynku przy którym sie zatrzymał i przerzucił linę z hakiem na dach stodoły na przeciwko. Dzięki temu zdołał się przedostać niezauważony. Trafił jednak do stajni, która choć już nie była zajmowana przez konie, to spał w niej tuzin zmęczonych zwierzoludzi. Oni go nie zauważyli, dokonał tego dopiero patrolujący okolicę żołnierz wroga, który wszczął z tego powodu raban. Wszyscy zwierzoludzie w okolicy zaczęli gonić Aien i w końcu dorwali go w ślepym zaułku, gdzie zmasakrowali i jego martwe ciało (tak przynajmniej myśleli - wydał swój jedyny PP) wrzucili do rzeki.

 Zwiadowcy wrócili dopiero o świcie. Rudi zauważył, że dwa niziołki na prowizorycznych noszach nieśli nieprzytomnego Aiena. Elf jeszcze żył, choć długo mu zajmie dojście do siebie. Zwiadowcy zdali raport swojemu sierżantowi, który przekazał to dalej i wkrótce ogłoszono wymarsz wojsk do ataku. Bardzo szybko wojska zbliżyły się do murów Untergardu. Atak zaczął się od ostrzału łuczników, którzy dość celnie posłali w zaświaty część zwierzoczłeków. Później łucznicy nie mieli jak strzelać, więc wyjęli broń białą i rzucili się do pomocy innym żołnierzom walczącym już wewnątrz murów miejskich. Tam Rudi zdołał pokonać jednego wroga który skoczył ku niemu, ale już drugi nieomal posłał go do grobu gdyby nie pomoc jednego z żołnierzy. Rudi ciężko ranny dołączył do swojego towarzysza Aiena w szpitalu polowym.

 Bitwa skończyła się po tygodniu. Wtedy do miasta przybyły oddziały wsparcia z dodatkowymi wozami na które po wypakowaniu zaopatrzenia załadowano najciężej rannych i wraz z pozostałymi i 50 żołnierzami odprowadzono do Middenheimu. Tam wszyscy dostali obiecaną zapłatę (od której oczywiście odliczono odpowiednie podatki). Rudi i Aien otrzymali po 60 Zk i udali się do wspólnej izby w której wcześniej zamieszkiwali i przez kilka tygodni kurowali rany. Kiedy byli już w pełni zdrów ruszylu do karczmy gdzie schlali się jak wieprze - Rudi odpadł pierwszy i zasnął we własnych wymiocinach. Elf natomiast trzymał się twardo ale w końcu stracił świadomość. Kiedy obudzili się 2 dni później z kacem gigantem okazało się, że elf wytatuował sobie na plecach godło własnego klanu, ale zrobił też coś głupiego bo zapłacił karczmarzowi z tamtej gospody w której się spili prawie 100 ZK by ten zmienił nazwę swojego przybytku na "Ch*j Aiena". Barman zaproponował BG wino, ale Aien zarzygał mu wtedy blat i uciekł. Rudi się na to zgodził, ponownie się schlał i wszczął burdę, która dla niego szybko się skończyła bo dostał krzesłem w łeb i odleciał (gdyby nie PP to zginąłby z roztrzaskaną głową). Na tym zakończyliśmy sesję.
C.D.N.

3 komentarze:

  1. To jest niestety wada mechaniki WFRP2 - postaciom testy częściej się nie udają niż udają. Gdy prowadziłem ten system, dość często dawałem graczom +10 (test łatwy), jeśli choć trochę kombinowali.

    Rozdzielanie drużyny to kiepski pomysł - sam to chyba zresztą zauważyłeś. Dobrze rozumiem, że to wyszło w tej sesji od MG - że elf i niziołek dostali różne rozkazy? Dlaczego tak to zrobiłeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie dlatego, że ich umiejętności poza Umiejętnościami Strzeleckimi dość mocno do siebie odbiegają. Ale to, że ich rozdzieliłem nie było takie złe, bo nie dawałem im wyzwań takich w których sami by sobie nie poradzili, a jak już to mieli kogoś do pomocy.

      Usuń
  2. Myślisz, że gracz się nie nudził, gdy była akcja drugiej osoby? Przyznam, że ja to niezbyt lubię, ale pewnie to kwestia dość indywidualna.

    OdpowiedzUsuń