WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

poniedziałek, 16 września 2013

V Chrzanowskie Dni Fantastyki i raport z partyjki Przetrwaliście zagładę

 Weekend w dniach 14-15 Września był moim zdaniem trochę przerąbany - odbywałby się wtedy aż 3 konwenty, które były w moim zasięgu dojazdowym - Opolcon, Chrzanowskie Dni fantastyki, Copernicon (podane w kolejności od najbliżej do najdalej od domu). Wybór dość ciężki, ale przez wzgląd na stare czasy postanowiłem wybrać się na ChDF. Niestety trochę tego żałuje, gdyż konwent nie wyszedł z moim mniemaniu zbyt dobrze.

W nocy z soboty na niedzielę poprowadziłem sesję Apocalypse World (raport pojawi się w osobnym wpisie) oraz zagrałem z grupką osób partyjkę Przetrwaliście Zagładę wydawnictwa Gindie.


V Chrzanowskie Dni Fantastyki:
 Ostatni raz na ChDF byłem 2 lata temu na III edycji. Wtedy odbywała się ona jeszcze w głównym budynku MOKSiRu, a w budynku hali sportowej odbywały się turnieje i umieszczano sleep-roomy. W tym roku było całkiem na opak - prawie cały konwent odbywał się na Hali sportowej, w MOK było tylko aktywne kino. Pierwszego dnia dodatkowo w jakiejś bibliotece, która nie wiem gdzie była odbyło się kilka prelekcji (głównie spotkania z wydawnictwami). W samym budynku MOKu odbyły się też nocowania w kilku salach (choć spaliśmy krótko, bo przez większość nocy graliśmy w różne gry.

  Program konwentu był bardzo słaby - składał się głównie z turniejów w najróżniejsze bitewniaki i karcianki kolekcjonerskie. Prelekcji około-fantastycznych było ledwie kilka, więcej prelek zorganizowali sobie mangowcy, którzy dostali jedną małą salę na nie. Swoją drogą - sale były zwykłymi, ciasnymi szatniami w hali sportowej. Część z nich przeznaczona została na sesje RPG, ale jakoś nikt nic nie prowadził w nich. Na korytarzu przy wejściu do Hali znajdował się gamesroom z grami przysłanymi przez Rebel oraz tymi należącymi do miejscowego klubu, dzięki czemu był dość spory wybór wśród gier. Część z nich użyczono później ludziom nocującym w sleepromach. Samą płytę hali przeznaczono niemal wyłącznie na rzecz najróżniejszych turniejów - Warzone, Warhammer FB, Warhammer 40k, Magick, Veto, WoW TCG, turniej walki mieczem (który ponoć miał być larpem "Arena Gladiatorów"), mecz Juggera. Z racji tego, że nie grywam w gry tego typu to jedyne co miałem tam prawie nic do roboty, poza graniem w gry planszowe.

 Ogólnie rzecz biorąc gdyby nie nocka w MOKu i to co tam robiliśmy: sesja AW, partyjka Przetrwaliście Zagładę, pogranie w kilka planszówek itp. to uważałbym cały konwent za stracony czas. Moim zdaniem wszystko to było spowodowane tym, że konwent tak bardzo zbiegł się w czasie z innymi imprezami tego typu, przez co stracił wielu wystawców, prelegentów i innych tego typu atrakcji, którzy pojawili się zamiast tego na Coperniconie i Opolconie. Ehh... przynajmniej mogłem spotkać starych znajomych i w coś pograć. Co do pogrania...

Przetrwaliście Zagładę
 Nie chcę robić z tego osobnej notki, bo wiele do napisania w tej sprawie nie mam. Gra wypadła bardzo dobrze i świetnie się przy niej bawiliśmy rozgrywając przez niecałe dwie godziny całą kampanię złożoną z sześciu rozdziałów. Gdy kiedyś czytałem o tym jak ta gra ma mniej więcej wyglądać to wydawało mi się, że gra będzie zbyt schematyczna i w każdej partii historia będzie prowadzona niemal w identyczny sposób, gdyż kart będzie za mało i nie będzie wielkiego wyboru między nimi. Myliłem się - mimo, że na początku kart jest niezbyt wiele, to im dalej jesteśmy tym jest coraz ciekawiej i jest większy wybór, gdyż wtedy nie trzeba już wykorzystywać wszystkich kart Akcji. My zagraliśmy w 5 osób i grało nam się bardzo fajnie, choć było kilka niejasności co do zmiany Narratora i śmierci postaci. Z początkowych postaci, przeżyła tylko moja - dla dobra historii, by była ona ciekawsza, warto wykorzystywać też te karty które utrudniają graczom ukończenie historii.

Akcja gry potoczyła się mniej więcej tak (na przyszłość będę w trakcie rozgrywki notował kolejność użytych akcji i przedmiotów, wtedy będzie bardziej dokładnie):
Grupa 5 osób przybyła do jakiejś nieokreślonej dżungli w poszukiwaniu laboratorium w którym mieli znaleźć lek na chorobę na którą wszyscy cierpieli. Jednak ktoś z tego laboratorium uwolnił jakieś straszne potwory będące inteligentnymi roślinami. Na początku najważniejsza była moja postać, będąca obeznana w sztukach przetrwania w takim miejscu (taki Bear Grylls). W trakcie podróży musieliśmy się mierzyć z coraz częstszymi spięciami między członkami ekipy, żyjącymi pnączami chcącymi nas udusić, pułapkami zastawionymi w odwiedzanych ruinach, stadem małp które miały coś cennego dla nas oraz pyłkiem, który wytarzał główny kwiat - wielki tulipan który obrósł całe laboratorium. Do środka dostaliśmy się kolejką linową, by przejść nad urwiskiem. Wtedy straciliśmy pierwszą osobę, gdy jeden z naszych rzucił ją na pożarcie. Gdy znaleźliśmy się w środku zobaczyliśmy jak jakiś naukowiec mierzy z pistoletu innemu w głowę. Jeden z naszych rzucił się na pomoc i przez to zginął razem z napastnikiem. Drugi naukowiec dołączył do ekipy. Zapytany oto dlaczego doprowadzili do tej apokalipsy, powiedział, że zrobił to przypadkiem bo zapomniał zamknąć jedno z okien. Po drodze w poszukiwaniu leku z windy wyszły jakieś roślino-zombie które zabił jeden z uczestników podpalając je razem ze sobą. Gdy dotarliśmy na ostatnie piętro laboratorium spotkaliśmy kolejnego naukowca i jakiegoś umięśnionego woźnego, który kiedyś był zapaśnikiem. Zdobyliśmy wtedy potrzebny nam (a właściwie już tylko mojej postaci i jednej z graczek) lek i pokonaliśmy jakiegoś potwora będącego mutacją człowieka z bananowcem. Podczas walki maczetą zraniłem towarzyszkę podróży i było pewne, że się wykrwawi na śmierć (karta w której mówię co się stanie jednej z postaci). Z lekiem dotarliśmy do garażu z którego wzięliśmy stary samochód który odpaliliśmy wytrychem. Gdy uciekaliśmy jeden z naukowców palił atakujące nas rośliny prowizorycznym miotaczem ognia, ale w końcu jedna z nich złapała go i wyciągnęła z auta zabijając. Tylko dwóm osobom udało się uciec z dżungli - mojej pierwotnej postaci i woźnemu, ale nikt nie wierzył w nasze opowieści o dżungli pełnej inteligentnych roślin, które się rozwijają i mogą zgładzić świat. Trafiliśmy do psychiatryka.

1 komentarz:

  1. Przegapiłeś konwent w Katowicach Asucon XIV. Ten akurat był udany :)

    OdpowiedzUsuń