WITAM!

Cześć, jestem Maciek, choć niektórzy z was mogą mnie znać z sieci jako Lasarda. Witam na moim blogu na którym umieszczać mam zamiar moje raporty z sesji, artykuły itp. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

piątek, 18 października 2013

The Shadow of Yesterday - pierwsza sesja z siostrą

 W nocy z niedzieli na poniedziałek poprowadziłem sesję w The Shadow of Yesterday. Była to o tyle nietypowa sesja, że pierwszy raz udało mi się namówić moją młodszą o rok siostrę do grania (choć jest to jej 2 sesja, gdyż pierwszą rozegrała kiedyś ze znajomymi, beze mnie...). Po za nami grały jeszcze dwie osoby, nasi wspólni znajomi - Przemek, który jest już doświadczonym graczem, ale ze względu na pracę grywa dość rzadko, oraz Ala, dla której była to pierwsza sesja w życiu.

 Przy okazji wstępu chcę tylko wspomnieć, że to nie jest pierwsza moja poprowadzona sesja w TSoYa. Było ich jeszcze kilka, ale nie chciało mi się wtedy pisać raportów z nich. Ogólnie rzecz biorąc, muszę przyznać, że mam jakieś dziwne problemy z pisaniem raportów z sesji tego systemu...

Gracze:
a) Karolina: Swan Merchint* z Ammeni, człowiek, kobieta - prowadzi karczmę w forcie Harima, by zarobić na utrzymanie chorego ojca. Dość dobrze zna się na zielarstwie i destylacji. Ma dziwne poglądy polityczne - nie popiera dewastacji lasów Khale przez wojska Ammeni, ale nie przeszkadza jej okupacja Zaru. Klucze: Uwodziciela, Eksploracji.
b) Przemek: Zak Arto z Zaru, ale przedstawia się jako Karo Rin z Ammeni, elf, mężczyzna - poszukiwacz słów Zu, sprytny oszust, który z powodu sytuacji politycznej panującej między Ammeni i Zaru podaje się za barda z Ammeni. Klucze: Kolekcjonera, Oszusta i Planu.
c) Ala: Skoiastel Corona z Khale, elf, kobieta - uciekinierka z Khale, której zamordowano cały ród, przez jakiś czas pracowała jako kurtyzana, ale w końcu zdołała zarobić troch na swoje utrzymanie i uciekła na swoim wiernym koniu. Klucze: Złodziejstwa, Oszusta, Seksu.
Opis:
 Wszystko zaczęło się w forcie Harima położonym nieopodal granicy Ammeni z Khale. W karczmie prowadzonej przez Swan przebywał w tym momencie jeden klient, który znalazł się tutaj tylko przejazdem a przedstawił się jako Karo Rin. Mężczyzna zamówił coś do jedzenia**, kiedy na zewnątrz usłyszeli żołnierza który krzyczał na pojmaną elfkę, którą wraz z trójką innych żołnierzy prowadził do strażnicy. Żołnierze prowadzili też jakiegoś niesfornego rumaka. Elfka, krzyczała coś w Khalijskim, ale żołnierze jej nie rozumieli. Do żołnierzy podeszła Swan i dogadała się z żołnierzami, by oddali jeńca jej jako niewolnicę do pomocy w karczmie. Żołnierze zgodzili się, poszli po odpowiednie łańcuchy i kajdany i wrócili z niewolnicą do karczmy, gdzie ją przykuli na długim łańcuchu a klucz oddali karczmarce. W między czasie elfka przedstawiła się Swan jako Skoia, a ta w języku ojczystym elfki uzgodniła z nią, ze wieczorem ją uwolni. Kobiety nie wiedziały jednak, że siedzący w karczmie Elf znał Khalijski i je podsłuchał, ale nic z tym nie zrobił, gdy wypytywał jednego z żołnierzy o sytuację na froncie.

 Gdy żołnierze siedzieli jeszcze w karczmie ich dowódca dostał od Swan kolejne piwo, ale tym razem nie wiedział, że kobieta doprawiła je mocnym środkiem przeczyszczającym. Mężczyzna opuścił szybko karczmę a za nim zrobili to pozostali żołnierze. Później Swan podała Elfowi siedzącemu w karczmie środek nasenny i chciała już uwolnić niewolnicę, ale ta powiedziała jej, że jest za wcześnie i że nie musiała przy tym usypiać Elfa, który chwilę wcześniej wdał się z nią w cichą dyskusję i powiedział jej, ze też chce jej pomóc uciec.

 Kiedy elf się zbudził zwrócił się do obu kobiet w Khalijskim dopytując się o plan jaki mają. Kobiety, będąc trochę zaskoczone, zmuszone były go w niego wtajemniczyć, a on sam wniósł coś do niego. Ogólnie po długich debatach (gracze mi się prawie godzinę sprzeczali nad tym jak przemycą Elfkę z fortu - gdy co kilka minut już myślałem, że wszystko ustalili i chciałem usłyszeć ostateczną wersję, to zaraz zaczynali od początku...) ustalili, że wyjdą inną bramą niż ta którą elfkę przyprowadzono, ona będzie udawać chorą siostrę Karo Rina, a Swan niby to wskaże im miejsce gdzie będą mogli zebrać jakieś zioła do leczenia. Jak ustalili tak też zrobili i przeszli bez większych problemów (nie chciało mi się tego motywu ciągnąć po tak długiej debacie...).

 Trójka uciekinierów postanowiła wpierw odwiedzić najbliższe miasto by zrobić tam porządne zakupy, zwłaszcza zakupić strunę do mandoliny Elfa, która w trakcie przygody pękła***. Po drodze napadł ich niedźwiedź, którego Swan próbowała uspokoić (zna mowę zwierząt), ale jej się to nie udało i gdyby nie szybka interwencja Karo Rina, który uśpił zwierzę magicznym słowem Zu, kobieta była by pewnie karmą dla miśka. Wtedy to Skoiastel przypomniało się, ze chyba skądś zna mężczyznę (rzut na Przeszłe wcielenia). Mężczyzna próbował ją odwieść od jej podejrzeń i nawet mu się to udało, ale kobieta od tego momentu zaczęła mu się dokładnie przyglądać.

 Z racji tego, że miasto do którego się kierowali znajdowało się dwa dni drogi od fortu Harima, drużyna musiała zatrzymać się w zajeździe, który znajdował się w połowie drogi między tymi dwoma punktami. Na nieszczęście drużyny w zajeździe zatrzymał się również 100 osobowy oddział żołnierzy Ammenickich pod dowództwem kapitan Arlety, która byłą córką słynnego kapitana Badraza, który to z kolei jest dowódcą w forcie Harima. Oddział ów był właśnie w drodze na front, a po drodze musiał przejeżdżać przez fort. Drużyna zostawiła konia należącego do Skoiastel przed stajnią przynależącą do karczmy i wynajęli pokój w zajeździe.

 Wcześnie rano ekipę obudził oddział kapitan Arlety, który szykował się do wymarszu. Wtedy, gdy któryś z BG wyjrzał przez okno ujrzał zbliżającą się czwórkę żołnierzy, w tym tego który dowodził ludźmi, którzy przyprowadzili Skoiastel do fortu. Kiedy żołnierze dojechali do zajazdu, podeszli do kapitan Arlety, a po krótkiej rozmowie ta wskazała im okno które znajdowało się w pokoju BG. Zaraz po tym nasi bohaterowie usłyszeli żądanie poddania się w ręce żołnierzy pod groźbą śmierci. W tym momencie Karo Rin postanowił spróbować załagodzić sytuację i zszedł na dół. Gdy został pochwycony przez ludzi Arlety zaczął mówić coś o tym, że jest szlachcicem z jednego z Rodzin rządzących Ammeni i że wykonuje tajną misję, a następnie wykorzystał słowo mocy Zaufanie, by żołnierze mu uwierzyli. Poskutkowało i dzieki temu cała trójka uniknęła stryczka i ruszyła do miasta. Tam rozdzielili się, by szybciej zrobić zakupy i może coś po drodze zarobić.

C.D.N.

Kwiatki z sesji:
*Karolina opisuje swoją postać
K: ... no i mam przy sobie swoją ulubioną książkę.
A: Jaką?
K: Do czytania.

**Gdy postać Przemka zapytała o specjalność szefa kuchni:
K: Kurczak nadziewany smalcem.
Ja: Ej, jak chcesz go zabić to są szybsze metody niż atak serca wywołany nadmiarem tłuszczu.

***Gdy Przemek mówił o wymianie struny w mandolinie:
P: Teraz jestem w 2/3 bardem, bo mam tylko dwie struny w swojej mandarynie.
Ja: Tak, brawo, jesteś pierwszym Bardem grającym na mandarynce ze strunami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz